RRRR-MM-DD
Usuń formularz

Pisma rabina Szymona Huberbanda

strona 133 z 397

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 133


Do zamknięcia getta zarzynano tygodniowo około 50–60 sztuk bydła i taką samą
ilość trzody.
[19] Za zarżnięcie sztuki bydła rzezak brał opłatę w wysokości 20 zł, a za trzodę
– 10 zł. Rzezacy, którzy wykonywali ubój na Pradze lub na innych przedmieściach,
pobierali wyższą opłatę, a mianowicie od 30 do 40 zł, a to dlatego, że rzezacy, którzy chodzili wykonywać ubój na Pragę lub w inne rejony podmiejskie, byli wystawieni na większe niebezpieczeństwo niż w Warszawie (groźba złapania na roboty, znalezienia przy nim specjalnego noża itd.).
W zimie ubój odbywał się na większą skalę, a w lecie na mniejszą. Było tak
dlatego, że dokonywano go przede wszystkim w godzinach wieczornych. W zimie,
kiedy wieczory są dłuższe, był naturalnie większy, a w lecie, z powodu krótszych nocy, mniejszy.
Wielokrotnie zdarzało się, że większy ubój przedłużał się do godziny policyjnej.
W takim razie policjanci odwozili rzezaków do domu pod pretekstem eskortowania ich na komisariat, lecz w wielu przypadkach musieli oni nocować w melinach, gdzie [20] odbywał się ubój.
Jak wspomniano, starsi wiekiem i poważniejsi rzezacy odmówili udziału w nielegalnym uboju, a to z powodu następujących przyczyn:
    a) ubój odbywający się w warunkach zastraszenia nie jest koszerny;
    b) z powodu zależności od rzeźników nie można sztuki bydła uznać za trefną, kiedy nadaje się ona tylko do dyskwalifikacji;
    c) mięso sprzedaje się nietrybowane;
    d) mięso koszerne jest pomieszane z niekoszernym, które jest dużo tańsze.
Mimo że polscy policjanci i agenci otrzymywali zapłatę nie tylko za to, żeby nie
donosili, lecz także za ochronę, zdarzało się wiele wpadek.
Podczas trwającego uboju na Brzeskiej 8 wszedł pewien Polak i zagroził rzezakowi
Welwlowi Merenholcowi350, że jeśli mu [21] dobrze nie zapłaci, to złoży doniesienie niemieckim władzom, iż Merenholc prowadzi nielegalny ubój. Rzezak doszedł z nim do porozumienia i w zamian za kawałek mięsa ów Polak zgodził się „milczeć”.
Podczas trwania uboju na ulicy Niskiej, w kompanii rzeźników pod nazwą c„Parchy”c, żandarmi niemieccy przyłapali rzezaka Zalmana Klepfisza dokładnie w chwili, kiedy zarzynał wołu. Klepfisz został aresztowany razem z kilkoma żydowskimi i nieżydowskimi oprawiaczami, którzy tam się znajdowali.
Aresztowani bronili się, mówiąc, że ubój nie był rytualny, tylko po prostu nielegalny.
Kara istotnie była niewysoka: tylko 8 miesięcy, które rzezak Klepfisz razem ze
swoimi pomocnikami, Żydami i nie-Żydami, odsiedzieli w mokotowskim więzieniu351.
Był pewien rodzaj uboju, który w żargonie rzezaków i rzeźników miał nazwę c„na
hura”c, co oznacza ubój przeprowadzany w biały dzień.
[22] Podczas takiego uboju c„na hura”c w Wawrze pod Warszawą, którego dokonywał były rzezak z Gdyni (mieszkał na Pradze, Targowa 39), pojawiło się 4 niemieckich robotników kolejowych, trafiając na moment uboju 4 wołów. Wołami, które były już



350 Brak bliższych informacji o tej osobie.
351 Więzienie karne przy ul. Rakowieckiej 37, zbudowane w latach 1902–1904, rozbudowane po 1918 r.