RRRR-MM-DD
Usuń formularz

Pisma rabina Szymona Huberbanda

strona 196 z 397

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 196


Chaima Bryskiera652. Zawarł małżeństwo z córką rabina krasnosieleckiego, wnuczką reb Naftalego Warszewera. Rodzice pokładali w młodym iluju wielkie nadzieje. Oczekiwano, że stanie się on drugim reb Chaimem.
Córce dano bogaty posag, a Jeszaja miał siedzieć w Krasnosielcu i pod okiem
teścia spokojnie studiować, wzrastać w nauce świętej...
W następny piątek po ślubie, w czasie trwania [modlitwy] maariw, wybuchła w bejt
ha-midraszu wielka panika. „Tamci są już 5 kilometrów od miasteczka”... Większość Żydów ucieka z miasteczka: jedni na piechotę, inni na furmankach. Rabin też długo się nie namyślał [9]. On, jako rabin, też musi uciekać. Ledwo miał czas, żeby zdjąć sztrajmł i razem z zięciem od razu ruszyli w drogę... na piechotę.
Rabinowa wraz z młodą żoną Gliksohna zostały jeszcze na kilka godzin. Spakowały, co było pod ręką i dały to na przechowanie... łaziebnemu, który mieszka na tym samym podwórzu i zostaje na miejscu, żeby pilnować domu rabina, bejt ha-midraszu i mykwy – przecież prostego łaziebnego nie będą się czepiać („jacy ci Żydzi naiwni...”).
Rabin razem z zięciem i całą rodziną, która składała się z dziesięciu osób, przybyli
do Warszawy i zatrzymali się u ubogiego krewnego na ulicy Wołyńskiej aż do „straszliwej wigilii Rosz ha-Szana”653, kiedy spadła bomba c„burząca”c, niszcząc cały dom. Wszyscy ledwo uszli z życiem – lecz ubrania, które zabrali ze sobą, poszły z dymem...
[10] Cała dopiero co uszyta na ślub garderoba przepadła – zostali bez okrycia i bez
butów... Tułając się, przeżyli straszny czas oblężenia wraz ze wszystkimi jego okropnościami. Aż nagle wszystko „jakby wróciło do normy”. Trzeciego dnia Sukot654 wyruszyli w drogę powrotną do domu. „Co mam tu siedzieć nawet bez płaszcza – powiada młoda żona – skoro «u łaziebnego» zostało moje nowe futro. Co mam wystawać w ckolejkachc za chlebem – żeby nic nie dostać. Co mam płacić wielkie pieniądze za kartofle, skoro w rodzinnym miasteczku kartofle rosną u mnie pod oknem...”. Pojechali z powrotem do domu. Z drogi był list, pisany już ze strachem, bo słyszeli plotki, że do Krasnosielca nie ma powrotu, gdyż wszystkich Żydów stamtąd wygnano... Rabin nie może temu dać wiary... Jadą więc do Makowa i tam mają zobaczyć, co robić dalej. Z Makowa przychodziły listy z hiobowymi wieściami. [11] Dalsza jazda jest niemożliwa. Utknęli w biedzie, głodzie i chłodzie. Kiedy sytuacja staje się nie do zniesienia; młoda para postanawia wracać do Warszawy, do ojca.
W kilku pasażerów jadą zamkniętą ckaretkąc. Noc. Jest ciemno i tak cicho, że
słychać bicie własnego serca. Jadą przez las. Boją się niesłychanie – nie tyle dzikich zwierząt, ile odgłosu nadjeżdżającego auta, który posłyszeli... Auto się zatrzymało... Wszyscy wyskoczyli z ckaretyc... Każdy zaszył się w jakiś leśnych chaszczach. Iluj i jego młoda żona też się rozdzielili. Boże na niebie! Kobieta słyszy jakieś krzyki. To przecież głos jej męża! Straszny jakiś. Serce jej krwawi. Co to jest? Auto jedzie, a on krzyczy... Jego głos oddala się razem z autem... Ci złoczyńcy przywiązali go za nogi do auta. [11a] Głowa szorowała po ziemi, aż – genialny mózg Jeszaji wypłynął, mieszając się z błotem wśród pól i lasów...



652 Chaim Sołowiejczyk (1853–1918), zwany Chaim Brisker – rektor litwackiej jeszywy w Wołożynie, od 1892 r. był rabinem Brześcia Litewskiego, zwanego przez Żydów Brisk.
653 13 września 1939 r.
654 30 września 1939 r.