RRRR-MM-DD
Usuń formularz

Pisma rabina Szymona Huberbanda

strona 248 z 397

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 248


Zapada noc. Ulewa nie ustaje. Jest ciemno jak w miechu. Plac „Krusche i Ender”
ciągle oświetlają reflektory.
Na plac, który jest położony obok linii kolejowej, został podstawiony pociąg złożony
wyłącznie z wagonów towarowych. Wszyscy z grupy „B” zostali z początku ustawieni na skraju placu, blisko linii kolejowej. Grupa „B”, pociąg i plac znajdują się w zasięgu światła reflektorów. Grupa „A” widzi [20] z oddali, co się dzieje. W brutalny sposób do wagonów ładuje się starców i staruszki, kobiety i dzieci. Kopie się ich i bije, wali kolbami po głowach. Małe dzieci wyrywa się z matczynych rąk i za rączki, za nóżki rzuca się je z wściekłością do wagonów jak martwe przedmioty. Z oddali widać rozbite główki, krew, szpik i członki ciała. Rozpaczliwe krzyki zarówno dzieci, jak i dorosłych wznoszą się prosto do nieba. Niebo odpowiada deszczem, jak gdyby płakało nad żydowską zagładą i nieszczęściem.
Jęki i zawodzenia milkną. Wszyscy nieszczęśnicy zostali już wtłoczeni do wagonów. Słychać tylko stłumiony płacz i krzyk. Drzwi wagonów zostały już zamknięte i zaplombowane. Słychać walenie w ściany. To nieszczęsne ofi ary chcą się wyrwać z zamknięcia. Wszyscy Żydzi z grupy „A”, których bliscy, żony, dzieci, rodzice, bracia i siostry znajdują się w zaplombowanych wagonach, po cichu płaczą.
[21] W wagonach nie ma powietrza. Ofiary pozbawione są jedzenia, picia czy po
prostu kropli wody. Jest tam wielu martwych. Są to dzieci i starcy, których oprawcy
zabili podczas ładowania ich do wagonów.
Nastał dzień. Z wagonów dobywa się zdławiony płacz i uderzanie w ściany. Nie
ma żadnej możliwości ratunku.
Około 8 rano, w poniedziałek 18, nagle zmieniła się warta. Żandarmi, którzy
wykonali tę krwawą operację, odeszli. Na ich miejsce przyszli inni. Żydzi z grupy
„A” przeczuwali, że nowo przybyli żandarmi nie są takimi strasznymi oprawcami jak
ci poprzedni. Zaczęły się rozmowy w sprawie ratowania z wagonów rodziców, żon
i dzieci.
Ci z grupy „A” dawali złote zegarki, brylanty, pieniądze i walutę, które zaszyli
w [22] ubraniach, żeby z „komór śmierci”, czyli z wagonów, wydobyć swoich bliskich.
Żandarmi oświadczyli, że pod żadnym pozorem nie mogą uratować nikogo w wieku powyżej 60 lat; podjęli się za to uratowania dzieci i osłabionych kobiet.
Z Łodzi przyjechały tramwaje, żeby grupę „A” odwieźć do miasta.
Kiedy Żydzi z grupy „A” wsiedli do wagonów tramwajowych, żandarmi otwarli
zaplombowane wagony z grupą „B” i wyciągnęli stamtąd pewną liczbę dzieci w wieku do 10 lat i mniejszą grupę kobiet, które uznano za słabowite. Ich liczba wyniosła łącznie prawie 150 dusz. Uwolnionych załadowali do wagonów tramwajowych razem z ludźmi z grupy „A”.
Z zaplombowanych wagonów uwolnili tylko tych Żydów, za których dobrze zapłacono. Uwolnieni z zaplombowanych wagonów opowiadali o masie [23] zabitych i zmarłych dzieci, starych i chorych, którzy znajdują się w zaplombowanych wagonach.
Tramwaje odjechały do Łodzi. Zaplombowane wagony z grupą „B” stały tam jeszcze przez dłuższy czas, aż odjechały w znanym „nieznanym kierunku”.
Członkowie grupy „A” zostali wysłani do różnych obozów pracy w Niemczech.
Oby członkowie grup „A” i „B” zobaczyli się jeszcze na tym świecie.