RRRR-MM-DD
Usuń formularz

Pisma Pereca Opoczyńskiego

strona 150 z 530

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 150


112 Pisma przedwojenne [8]

Ciemności nocy, napięta cisza wokół i kołujące przerażenie, które przybrało straszliwy kształt żarłocznego wilka. [5] W ciało sączy się ołów, ręce opadają, chciałoby się odpocząć i naturalną reakcją na dochodzące lamenty, protestem wobec słabości jest taki oto dowcip:

Jeden ze straży domu dzwoni do przyjaciela w innym budynku:

– Hej Josl, ponoć wybili ci szyby?

– Nie, jeszcze nie… – pada odpowiedź.

Ten humor [6] sprawia, że się trwa, że ma się trochę nadziei. Wychodzimy z bramy. Chcę pójść i zobaczyć zniszczenia na ulicy obok. Mieszka tam więcej chrześcijan. Przed bramą stoi dziesięciu młodych ludzi, nie-Żydów. Zaczynamy iść, ale w połowie drogi mój towarzysz mówi, żebyśmy skręcili w inną ulicę. Jest nas dwóch przeciwko [7] dziesięciu. Nie widać żadnego policjanta. Skręcamy, a tam jakiś Żyd wystawia głowę z okna na dachu i poznawszy, że to idą Żydzi, cicho mówi do nas z pretensją:

– Dlaczego łazicie po ciemku?

Mój towarzysz pokazuje mi, co chuligani zrobili z jego mieszkaniem, jakie szkody porobiły rzucane kamienie.

[8] Patrzę i patrzę, i widzę stare jak świat obrazy z życia naszych prapradziadów, którzy w średniowieczu musieli się z tym mierzyć, ryzykować życiem z powodu kaprysów rozszalałego tłumu.

Kto mógł się spodziewać, że to znów ożyje? [9] Idziemy i patrzymy. Czarne deski, które sterczą w oknach zamiast szyb robią wrażenie okien więziennych. Za tymi czarnymi ścianami oddychają krótko i pospiesznie matki oraz dzieci. Oddychają grozą nocy. Idziemy, a ja pochylam plecy jak starzec. Zapewne tak zgarbiony szedł mój [10] dziad z jednego golusu205do drugiego. Na ramieniu miał torbę, a w ręku kij. Wieczną żydow- ską torbę i wieczny żydowski kij.

Otrząsnąłem się z melancholii. Przecież przybyłem tu, żeby wszystko zapisać: słabość i odwagę, smutek i… powinienem napisać „radość”, [11] ale to byłby fałsz. Zamiast używać tego słowa, wystarczy zapisać, że młodzi żydowscy robotnicy kontynuowali tradycję z Połtawy206 do Homla207… Dla wszystkich tych, którzy żyją w pobliżu i cierpią z powodu koszmaru ciągnącego się długie dnie i noce, będzie to na pewno radość dodająca odwagi [12] i podnosząca na duchu. Tu ludzie mówią: „Bądź silny na warcie!”. Podchodzimy do jakiegoś domu. Wybiegają z niego dwaj zdyszani chłopcy. Lecą tam, gdzie jest telefon. Brama jest zamknięta. Kiedy stukają do bramy, stróż nie spieszy się z otwarciem, [13] chyba że dostanie w łapę – taka koniunktura! Chłopcy krzyczą przez wybite okno do właściciela telefonu:

– Na miłość Boga, niech pan zadzwoni po doktora!

Ich ojciec dostał strasznego ataku wątroby. Jest bardzo słaby. Dzwonią po lekarza, ale nie chce przyjść, bo jest już po północy, a on jest Żydem…