RRRR-MM-DD
Usuń formularz

Pisma Pereca Opoczyńskiego

strona 189 z 530

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 189


Pisma przedwojenne [9] 151

– Masz oto chamie przed sobą znawcę kal wachomer i gzera szawa322, pokonałbym cię nawet w interpretacji wersetu: „Niech ten kogut idzie na śmierć”323. Pozwolę ci łaskawie sprzedać mi seę324 pszenicy za dwa denary.

A do czego jest zdolny taki Hucmach? Co najwyżej wydoi krowę, ale nie zaskarbi sobie serca chłopa… Dlatego pachciarze znaleźli się w wielkiej biedzie.

Gdy wzywają ich synów do czytania Tory, chłopcom twarz blednie i czerwienieje na przemian, nie wiedzą, czy odmówić błogosławieństwo „Szehechejanu”325, czy nałożyć filakteria. Gdy w święto Pesach zasiadają do wieczerzy sederowej, żartownisie zbierają się pod ich pod oknami, by zobaczyć, jak pachciarz Jankiel stawia sobie miskę z jajkami [2] na głowie, a jego żona tłucze w nie z całej siły, aż białko i żółtko ścieka naiwnemu po brodzie. Jakiś błazen nauczył go, że w ten sposób urządza się seder, a teraz gapie za oknem robią sobie z niego pośmiewisko. Jankiel zrywa się jak dzika bestia, chce ich rozszarpać na strzępy, ale nim wybiegnie z domu, dowcipnisie biorą nogi za pas. Krótko mówiąc, wiejskim Żydom nie ma czego zazdrościć.

Cóż mają począć, by wydobyć się z opresji? Biegają do admorów, do rabina takiego i owego, lecz żaden nie umie im pomóc. Wreszcie chasydzi zajęli się sprawą i mówią pachciarzom:

– Wiecie, że to dzieło Starca. Nie bez powodu wygnano was ze wsi, zatem dobrze wam radzimy, wybierzcie się do cadyka z Ropczyc, by wstawił się za wami u reb Mendelego.

Tak też zrobili. Cadyk z Ropczyc326był, jak wiadomo, wybitnym mędrcem, autorem komentarzy do Tory, a przy tym zapamiętałym kpiarzem, przywykłym do żartów jak jego równie pogodny przyjaciel, rebe reb Bunem z Przysuchy. Obaj mieli wesołą twarz i dobrze żyli z ludźmi. Gdy rebe z Ropczyc usłyszał w czym rzecz, uśmiechnął się i powiada:

– Jedźcie do domu Żydzi, Bóg wam dopomoże.

Skoro reb Naftali obiecał pomoc, nagabywali go dalej. Rebe z Ropczyc uśmiechał się i ponawiał swe obietnice. Nie zawsze „lepiej jest siedzieć i nic nie robić”327, toteż pewnego mroźnego zimowego dnia reb Naftali wstał i [też] wyruszył w drogę do Rymanowa.

Drogi były zaśnieżone i z wielkim trudem udało mu się zdobyć wóz. Kolej żelazna nie była jeszcze wówczas znana, nie było dobrych dróg ani wygodnych powozów i podróżni docierali do celu wymizerowani.