RRRR-MM-DD
Usuń formularz

Pisma Pereca Opoczyńskiego

strona 206 z 530

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 206


168 Pisma przedwojenne [9]

Rebe reb Bunem widział, co się rozgrywa w duszy podopiecznego, lecz nie dawał tego po sobie poznać. Nie zamierzał mu się przeciwstawiać, wiedział, że prawienie morałów co krok raczej nic nie pomoże, zatem czekał, zachowując swe myśli dla siebie. Przecież nie sprowadzi go na dobrą drogę w jednej chwili!

Kiedy chłopak dotarł do Gdańska, omal nie doznał pomieszania zmysłów. Ulice pełne pięknych budynków, wielkie domy handlowe, wody bezkresnego morza, wszystko to wywarło na nim tak silne wrażenie, że całkiem stracił głowę. Targały nim potężne instynkty. Jakaś siła ciągnęła go i miotała nim, szamotał się, sam już nie wiedząc, czego chce. W Przysusze kobiety chodzą ponure, dziewice są skromne, nie patrzą mężczyznom w twarz, a te tutaj strzelają oczami, noszą suknie z jedwabiu i aksamitu, obwieszają się kosztownościami, kolczykami, sznurami pereł, a wszystko to przyciąga i wabi, nie pozwala spokojnie przejść.

Młokos z Przysuchy cierpiał istne męki, walcząc z pożądliwością serca. Dusza rwała się do tego, co widziały oczy, a do walki z instynktem potrzebna jest przecież wewnętrzna moc. Człowiek musi być twardy w obliczu szatana, a on, wstyd powiedzieć. Ktoś mówi mu:

– Głupcze, nie patrz!

Lecz skąd ten zakaz? Czemu nie wolno patrzeć?

Tamten nie znajduje odpowiedzi, wysuwa język, bąka pod nosem jak osioł... I tak bez końca. Przecież wiadomo, dziś mówią mu tak, jutro tak.

Od czego więc zacząć? Od teatrów i cyrków, oczywiście! Jakiś głos kusi:

– Zobacz, co wystawiają na deskach scenicznych? Purimszpile374, sprzedanie

Józefa375, powieszenie Hamana, wszystko zgodnie z tradycją żydowską.

Chłopak posłusznie kieruje się do teatru. Wchodzi jednym wejściem, a rebe reb

Bunem drugim.

Młodzieniec przygląda się widowisku, wbija wzrok w ów dopust boży, uciechy typowe dla takich przybytków, nieprzypominające wcale historii sprzedania Józefa, którą wystawiali kiedyś chłopcy w bejt ha-midraszu. Niewiele brakuje, a uchowaj Boże dostanie się we władanie sił nieczystych.

Rebe reb Bunem widzi, że chłopak stoi z rozdziawioną gębą, przeczesuje włosy, spogląda w lustro, poprawia ubranie i gotów dać sobie wbić kolczyk w nos i zarzucić jarzmo na szyję jak wół. Cadyk rozumie, że jest z nim źle. Sięga po psałterz, siada i czyta psalmy Dawidowe. Wszyscy sycą wzrok przedstawieniem i radują się rozpasanymi wyczynami tancerzy i tancerek, a rebe reb Bunem szepce w skupieniu:

– Szczęśliwy mąż, który nie idzie za radą występnych, nie wchodzi na drogę grzeszników376.

W sercu chłopaka coś się dzieje. Już się zdawało, że duszą i sercem zaprzedał się gojowskiej nieobyczajności. Oglądał kuglarskie sztuczki i akrobacje, a instynkt zła kusił: