RRRR-MM-DD
Usuń formularz

Pisma Pereca Opoczyńskiego

strona 364 z 530

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 364


326 Pisma wojenne [17]

syłanie po 20 złotych tygodniowo (taka suma jest dozwolona) i o paczki z żywnością. Autorzy listu (mąż i żona) pracują, każde osobno w obozach SS.

28 listopada

Przybyli z dystryktu lubelskiego przekazują [18] szczegóły wysiedlenia z Opatowa829: wszyscy starcy z miasteczka zebrali się w jednej izbie i nie chcieli się z niej ruszyć, kiedy przyszli oprawcy, by ich poprowadzić na śmierć. Postanowili – niechże nas zabiją tu, na miejscu, my nie opuścimy naszego domu. Śpiewali wspólnie modlitwy i psalmy, dodając sobie otuchy w obliczu śmierci. I tak oto zabijano ich tam jednego po drugim.

W miasteczku opodal starcy zachowali się tak samo. Tak to się spodobało burmistrzowi, że nakazał im dać jeść i zostawić w spokoju.

Niektórzy Żydzi z małych miasteczek oddali swe dzieci (rozumie się za sowitą opłatą) na przechowanie gojom. Jednak, kiedy zaczęło się wysiedlenie i Niemcy grozili karą śmierci za ukrywanie Żydów, goje (na przykład w Zawichoście830) zostawiali te dzieci w polach. Bali się odwieźć je [19] rodzicom, gdyż mogli być złapani na przestępstwie.

Do pracy przy Werterfassung przyjechali Żydzi z Garwolina831. Przybyło też około czterdziestu Żydów z Mińska Mazowieckiego832. Pracowali tam w obozie pracy, a kiedy nagle kazano im wybrać któreś z sześciu gett w dystrykcie warszawskim, i się do niego przenieść, wybrali warszawskie.

Niemcy ogłosili, że z powodu rewolty i zamętu zajęli port we Francji Vichy833. Oczywiste, że jest to wymówka.

29 listopada

Dzisiejszy dzień minął bez szczególnych rozczarowań. Jak zwykle, kiedy nie dzieją się rzeczy nadzwyczajne, rozdrapujemy własne podeszłe ropą rany i zatruwamy sobie ten lichy żywot przepowiedniami o naszej zagładzie.