RRRR-MM-DD
Usuń formularz

Pisma Pereca Opoczyńskiego

strona 468 z 530

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 468


430 Pisma wojenne [25]

żydowskich dzieci. To, że większej zbrodni nie dopuścili się nawet kanibale, niech pozostanie chorym nazistowskim tryumfem.

[2] Zaczęło się już we wrześniu 1939 roku. Bomby niemieckich samolotów, które, nie bez przyczyny, padały na gęsto zaludnione żydowskie uliczki, niemające z wojskowego punktu widzenia żadnej strategicznej wartości, spowodowały śmierć tysięcy żydowskich rodziców aa[…]aa tylko dzieci – zdezorientowane, przestraszone, potratowane, wrzucone do zatęchłych piwnic-schronów. Ich oczka były szeroko rozwarte. Dzieci patrzyły i nie rozumiały, gorączkowo szukały matek, jak spragnione pisklęta wyciągały szyjki po kropelkę wody, po kęs jedzenia…

Potem wojna się skończyła, piwnice zostały otwarte i wypuszczono dzieci na „wolność” aa[…]aa na łaskę losu. Zaczęło się nocowanie na podwórzach, na schodach domów, na ulicach – i zaczął się głodowy marsz żydowskiego dziecka wojny.

Dokądkolwiek się pójdzie i gdziekolwiek się stanie, widzi się je – głodne, porzucone dzieci, żebrzące z wyciągniętymi rączkami:

– Serdeczni Żydzi, miejcie litość nade mną, jestem głodny!

Kiedy się przechodzi obok i słyszy ten rozważny język dzieci, ten ton stateczny, starczą mowę, kiedy się widzi ich miny i ruchy, nie wiadomo, co robić najpierw: zdumiewać się siłą nędzy czyniącej z dzieci starców, czy też zastanawiać się nad mądrością dzieci, które same jeszcze nie są jej świadome, a może medytować nad ich zdolnością przystosowania się i odwagą w strasznej walce o kawałek chleba?

– O-o-k-r-u-szek ch-ch-l-e-ba! O-o-d-r-o-b-i-n-kę ch-ch-l-eba! – skóreczkę! W upale i kurzu, w deszczu i zimnie, w śniegu i na wietrze stoją dzieci.

Skąd bierze się w serduszkach tak małych, sześcio-, ośmioletnich dzieci taka rzadka siła? [3] Skąd ona w serduszkach Żydziąt wrzuconych w ten obcy, tak bardzo obcy, dalece niedziecięcy świat? W świat surowy, w którym nie ma uśmiechu, zabawy, psoty. Jest tylko ponura powaga jak burzowe chmury, zasnuwająca ich twarzyczki, by już nigdy nie pojawił się na nich żaden dziecięcy rys.

W te mokre zimowe dni listopada stoją w deszczu, śniegu i gradzie, kurczą się i trzęsą z zimna; ich a[…]a piosenki, ich a[…]a pergaminowa skóra ich twarzyczek – straszą śmiercią, ale Żydzi przechodzą obok, udając, że nie widzą. Co robić, w domu mają własne dzieci, które głodują! Niech się martwi wspólnota, gmina, instytucje społeczne!

Żydowska wspólnota, żydowska wspólnota – chory, cierpiący na moralny uwiąd i głuchy gminny kolektyw. Wraz z wojną społeczne zaangażowanie gminy zatrzymało się na progu własnego lokalu. Kończyło się w jego czterech ścianach. Polegało na zapewnieniu dobrobytu sobie samemu. Żydowska wspólnota gminna musi brać, ciągnąć, skąd się tylko da. Często aa[…]aa od [głod]nych dzieci aa[…]aa aby samemu przeżyć.

Kto należy do gminy? Indywidua, sprytne indywidua, które dobrze wiedzą, że nie jest dobrze głodować, ale tę wiedzę odnoszą przede wszystkim do siebie, do własnych aa[…]aa rodzin. Własna rodzina aa[…]aa troska o nią – jest równoznaczna z troską o całą społeczność… To jest tragedia polskich Żydów, których wojna zastała tak niegotowych, niezorganizowanych, niedojrzałych do roli przygotowanej przez czas. Żydzi – wielka żydowska wspólnota podzielona na wiele tysięcy maleńkich. Każdy Żyd sam sobie wspólnotą i koniec! Nawet kroku dalej!

Czyż polscy Żydzi, organizując się, nie mogliby niczego osiągnąć? [4] Czegóż to nie można było zrobić w pierwszych miesiącach okupacji?