RRRR-MM-DD
Usuń formularz

Pisma Pereca Opoczyńskiego

strona 65 z 530

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 65


Pisma przedwojenne [5] 27

Ku Bogu w mym sercu
Jak dziecko niewinne
Ku swemu tacie.
Teraz moje dni czają się Niczym nocni złodzieje,
Eh, handlarze,
Weźcie mnie
na swe fury…!
Nie wiem,
Czym mam osuszyć me serce z płaczu nad światem.
Chodzę
Bez celu
I czekam na cud.
Co się ze mną stanie, jeśli Boga nie ma?
Nie kochałem mej matki,
Bo w niczym nie pokładała wiary,
A moje dziecko –
I ono zboczyło z głównego traktu.
[3a] I ja byłem niegdyś domem na skale, lecz na zawsze zgubiłem drogę.

Łódź, 3 września 1922 r.

רענרעק [Ziarna]

Ja, popędliwy jak człowiek i cierpiący jak pustelnik. Ja, uosobienie wiecznego niepokoju. Ja z mym umysłem nieznośnym w poszukiwaniu głębi. Ja bez ciebie, ubogi jak ja, uczciwy jak ja i żarliwy jak ja.

Kocham twój nieśmiały bolesny uśmiech. Wielbię twój uwodzący filozoficzny śmiech i twoje74


[4] טאָטש ןופֿ רעדורעג ןיא [W odmętach miasta]

Ruszyłem przez odmęty miasta. Dzień leniwie spoczywał w spojrzeniach przechodniów, a ja rozsiadłem się wśród słodko szumiącego brzozowego lasku. Błądziłem wzrokiem po piaszczystych bezmiarach opromienionych sennym zmierzchem. Chłonąłem wilgoć dachów, przemoczonych pałat75okrywających strychy.

Jesień niczym żebrak przycupnęła na ulicy, by zebrać nieco światła z elektrycznych lamp.

Zboczyłem więc ku rośnym i słonecznym łąkom, zostawiając za sobą odmęt jesiennej zgnilizny.