strona 248 z 920

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 248


206 Rozdział 3. Poezja [55]

Skąd płacz, co wypełnia żydowskie domostwa?
Wszak żaden z mieszkańców przy życiu nie został!


To wiatr się rozpłakał, bo miejsca nie zniesie,
Wyrywa się dziko, powraca i drze się…
W pośpiechu przemierza wciąż drogę tę jedną:
Z ulicy do mieszkań i znowu na zewnątrz…

12

O, rebe, ty czuwasz na straży, daremnie!
Uliczka i dom mój zniszczone haniebnie…
Nikt stary nie został i nie mam już dzieci,
Posłano mnie w drogę ślepego jak leci!

Na bruk mnie wygnano, bez szaty, bez butów,
Strzelano na rynku i gazem otruto,
I byłem na pola, na puszcze zwożony,
Zamknięty, pod plombą w wagonach strzeżonych,

Jak głowy kapusty zebrane, tak pędzą,
Pod plombą i stemplem, śmiertelną pieczęcią,
I starzy i młodzi nawzajem ściśnięci –
Rozstąpcie się ludzie, bo pociąg to śmierci!

On jedzie i dworce omija w pośpiechu,
Przez pola gna pewnie na jednym oddechu,
Zamknięty przyspiesza i nigdzie nie staje,
I nikt nie wysiada, lecz pędzi przez kraje…

O, dokąd, powiedzcie wagony, jedziecie?
Bez sądu, bez sądu, na ścięcie, na ścięcie…
„I nie ma sędziego!”309 Któż mądry tak stuka?
Czy pociąg o szyny? Czy Żydzi mu z brzucha?

13

Cadyka na straży nikt nigdy nie zmienia –
Więc ciągle krok pewny i spokój w spojrzeniu,
[9] Tak młody jest jeszcze, jak olbrzym potężny –
Jak on to potrafi pobożny i wierzy!

Wiem jednak, o, rebe, że nie znasz wytchnienia –
Że pot cię oblewa, co w lód się zamienia…