strona 309 z 920

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 309


Rozdział 3. Poezja [67] 267

[4]371

[5]

[6]                   Moja droga

Zanurzyłem ręce
W niebieskiej studni nocy
I z gasnącym uśmiechem na ustach
Czekałem godziny oczyszczenia
Słodkiej godziny śmierci
Lecz w sercu świeciła wieczna lampka
I dojrzałem ból matki
– Wciąż jesteś taki młody, moje dziecko
Jesteś młody i czeka na ciebie żona.

Z radością położyłem się spać
Na brunatnym stogu pośrodku pola
I z dziecięcym uśmiechem na ustach
Czekałem srebrnych statków
Które miały wpłynąć do mojego snu
Ale szare palce wiatru
Potargały mi czarne włosy:
– Wstań i podejmij modlitwę
Jaką wyrzuca z siebie głodny człowiek

Błogosławić zapragnąłem
Ciche migotanie gwiazd
A gdy znów zanurzyłem ręce
W chłodno-niebieskiej studni nocy
Na nowo rozpaliła się
Wieczna lampka w niespokojnym sercu
I posłyszałem łkanie dziewczyny:
– Spójrz przyjacielu, płacze nocą
Gwiazda ponad dachem więzienia.

Dziecko jesienią

Dzień podnosi jesienny płacz.
Czemu płacze?
Kochałem i kochałem
Niosąc znak w butonierce
Białe i czerwone róże