strona 377 z 920

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 377


Rozdział 4. Proza [71] 335

chociaż długie i ciężkie wózki były okryte brezentowymi płachtami, maskującymi ich zawartość przed światem…

Jeńcy wojenni patrzyli ze współczuciem na bladego, jasnowłosego chłopca Szaję, który często uczestniczył w transporcie zwłok. Dawid i Mosze trafili do Stablaku (nStabiler Lagern210) [położonego] obok więzionych koni. Wygląd chłopca chwytał za serce. Zapadał głęboko w pamięci. Nic więc dziwnego, że kiedy przybyli do Warszawy, rozpoznali [15] chłopca w jednym z [pracowników] kuchni, które wydawały wodniste, tanie zupy.

– Kiedy stamtąd wróciłeś?

– Jak udało ci się wyjść na wolność?

Szaja niechętnie opowiadał o sobie. W odpowiedzi na pytanie „czy jesteś zdrowy” rozpinał koszulę i pokazywał szeroką bruzdę po lewej stronie pżeberp. Lekarz z filantropijnego zakładu stwierdził [u niego] gruźlicę oraz osłabienie mięśnia serca.

Razem z Mosze i Dawidem Szaja odwiedził suterenę Srolkego, gdzie zapoznał się z całą rodziną. Odtąd stał się częstym gościem na Granicznej, gdzie osamotniona Mina kierowała komitetem domowym.

Mina pracowała w młodości jako pielęgniarka w szpitalu. Teraz powróciła do dawnego zajęcia, żeby zarobić na chleb. Wolny czas poświęcała potrzebującym i najbiedniejszym. Szczególnie bliski jej sercu stał się Szaja. Przeżycia chłopca porównywała z ostatnimi minutami swego zmarłego syna. Teraz była już pewna, że umarł. Podarowała Szai ubrania Rafała i pozwoliła spać w jego łóżku. Do tej pory [chłopiec] mieszkał kątem w punkcie dla bezdomnych żebraków, cierpiąc głód i zimno. O swoich rodzicach wiedział [tylko tyle], że przedostali się do Krakowa.

* * *

Zima tego roku była długa i ciężka. Ale wiosna nastała jak zwykle w całej swej krasie, pełna zapachów i barw. Matki wychodziły z dziećmi w wózkach na ulicę, gjak211 gdyby przyjazne słońce usunęło na chwilę z ich dusz wszelki strach.

Wolf i Wolfowa wrócili z powrotem z sowieckiej strony. Tłumaczyli się w ten sposób:

– Tęskniliśmy za domem, i właśnie nadarzyła się okazja, żeby legalnie przekroczyć granicę pociągiem212.

[16] Wolfowie zastali swoje mieszkanie wypełnione po brzegi ponad pięćdziesięcioma biednymi Żydami wypędzonymi z Kalisza. Wprowadzili się więc do pokoju w mieszkaniu Bermanów, które Mina wynajęła pewnej rodzinie z Chełmna213.