strona 627 z 920

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 627


Rozdział 5. Dramat [87] 585

Ada

Mundek! Znowu niedopałek na podłodze!

Edmund

Rzeczywiście… Ciekawe, skąd on się tu wziął? Przecież rzuciłem go na szafę.

Stefcia

(uprzejmie) Pani pozwoli… (zbiera niedopałek i wrzuca go do garnka – do Mariana, obejmując go) Widzisz, grubasku, jaka twoja żona gospodarna! Tak się krząta, tak się krząta, jak ta mała mrówka…

Marian

Pomogłabyś mi rzeczywiście, bo do jutra nie skończę.

Stefcia

Dobrze. (bierze szal i czapkę Hilarego, włazi na krzesło i ubiera Napoleona)

Ada

(do Edmunda) Widzisz, jak to przyjemnie, kiedy mężczyzna jest taki gospodarny jak pan Marian. Tak pracuje, tak się stara… (do Mariana) Bo ja, proszę pana, tak strasznie lubię porządek…

Marian

(gorąco) O tak, proszę pani, zwłaszcza takie gospodarowanie we dwójkę… Zawsze marzyłem o tym! Tak lubię, jak się moja mała gosposia uwija… (ogląda się, widzi ukończoną toaletę Napoleona) Stefcia! Co to jest?

Stefcia

Dekoracja wnętrza.

Edmund

(śmiejąc się) Szopen wygląda jak lord!

Stefcia

Prawda?

[21]                                                    Marian

Zostaw już tego Spinozę i powiedz, co zrobić z krawatami.

Stefcia

Włóż na razie do garnka. (zabiera mu i wkłada)