strona 654 z 920

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 654


612 Rozdział 5. Dramat [87]

Stefcia

(wchodzi ubrana do swojej połowy pokoju, chwilę słucha. Przysuwa [46] stół do parawanu, stawia na stole krzesło, wdrapuje się, siada. Patrzy na grającego Edmunda)

Edmund

(dostrzega, grając, mówi) Pamiętasz?

Stefcia

No jak to! Cały miesiąc to śpiewałam.

Edmund

A ja zawsze lubiłem sobie wyobrażać, że śpiewasz to do mnie… [47] Nr 5 [x]82

Stefcia

Ach, jak jest nieprzyjemnie
mnie bez ciebie i tobie beze mnie,
wszystko traci smak,
wszystkiemu sensu brak,
bo ciebie nie ma…
tak jest pusto, tak nudno,
miejsce sobie gdzieś znaleźć tak trudno,
żal każdego dnia,
że się [x]83zmarnowaćg ma…
A z tobą cóż mi tam czas –
świat jest wciąż nowy!
A z tobą słońce ma blask
w ten dzień zimowy…
Ach, jak jest nieprzyjemnie
mnie bez ciebie i tobie beze mnie,
w sercu jedna myśl –
już razem być od dziś!

Edmund

(przez ten czas ze swojej strony przystawił stół do parawanu, na stole postawił krzesło i wdrapał się na górę)

Ty i ja, to takie proste – ty i ja,
i nagle, popatrz –