strona 709 z 920

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 709


Rozdział 5. Dramat [88] 667

Jesteś moją żoną –

która ucieka od męża jak od zarazy! Timna: Twoją żoną! A cóż mogę zrobić? Hiob: Obejrzeć, ujrzeć krost mrowie! Timna: Widzę… widzę teraz!

Hiob: Mówiłem… mówiłem od razu: Piecze… Pali wielce, niegasnący ogień uwiera – żono!

Timna: Masz całe ciało skrwawione, rana na ranie.

Hiob: A moje ręce –

moje ręce jak spętane, i lewa, i prawa – bezwładnie opada, własnych rąk nie czuję!

[22] Timna: Już ludzi zwołuję… Hiob: Nie, nie wołaj!

Ty, ty jedynie –

bądź przy mnie,

przy moim parszywym, gołym ciele… nie!

Nawet ty nie! Nie, zostaw jak psa samego! Zostaw mnie! Zostaw mnie!

Nie ciało, lecz rana – to pozostało z niego! Jątrząca się rana, nic innego…

Timna: Biada!…

Hiob: Idź, Timno, idź… Timna: (odstępuje, pauza) Hiob: Timno!

Timna: Co, co Hiobie?

Hiobie: Tak cierpię przez chorobę,

że już nie jestem w stanie… Timna: Mów, co mogę uczynić. Hiob: Niech noc nastanie!

Dość już, dość już jasnej godziny, niech noc nastanie!

Nie, to nie krosty – to dzień, ten czarci psotnik dopadł moje ciało.

Zrzuć go, Timno, zrzuć śmiało czarta z pleców gołych – dopadł już mojej głowy!

Dosiadł mnie i kpi nieprzerwanie!