strona 751 z 920

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 751


Rozdział 5. Dramat [88] 709

smakował mi rosół właśnie
i pieczyste danie –
aż mi się w ustach rozpływało –

Bildad: Jest kucharką doskonałą…

Sofar: Kucharka jak kucharka –
lecz jej sedno!

Elifaz: Piękność!
Chociaż to bardziej jej urok, niźli piękno!

Bildad: Dla sąsiada gratka –

Sofar: Co?

Elifaz: (wskazuje Hioba)
Zostaw go!

Bildad: Czemu to?
Chcę go namówić na swaty…

Sofar: (wskazuje Hioba)
No rety, rety!

Elifaz: Usłyszeć może…

Bildad: Kto?

[83] Sofar: On…

Elifaz: Może się jeszcze wkurzyć!
Rozpustnik – powie! W głos on –

Bildad: Niech no!
Mówiąc z rozsądku,
dlaczego nie miałby zacząć,
Hiob, od początku?

Sofar: Aj! Aj!

Wszyscy trzej: Aj – aj! Aj – aj!

Elifaz: Tak, od początku!

Hiob: (podnosi ciężko głowę)

Wszyscy trzej: (wracają powoli na swoje miejsca)

Hiob: (rozdział 14)139

1 Człowiek z kobiety zrodzony,
krótkich dni i przesycony niepokojem.

2 Jako kwiat rozwija się i więdnie,
jako cień przelatuje a nie ostoi się.

3 A nad takim trzymasz otwarte oczy Twoje,
a mnie pociągasz na sąd przed Siebie.

4 A jakże by mógł czysty z niczego się wytworzyć!
Ani jeden!

5 Gdy jednak ustanowione są dni jego,
a liczba miesięcy jego u Ciebie ustalona,