strona 847 z 920

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 847


Część III. Antologia „Męka i bohaterstwo” [95] 805

Dolałem oliwy w płomienie,
A oto pobliskie zajęły się ściany,
Wezbrało wnet morze czerwieni
I jęło ogarniać sąsiednie ciemnice
Zalało uliczki już całe,
Ogniste jęzory podobne do węży
Tańczyły i dziko syczały –
Tańczyły z melodią zniszczenia, zagłady,
Korowód tworzyły szalony,
A oto zaczęły zawalać się wieże,
Nie było przed ogniem osłony.
Pobiegłem radosny przez miasto zbolałe,
Przed siebie, co zdrowia i siły.
Wołania o pomoc i krzyki mych wrogów
Jak wino najlepsze poiły…
„Te łzy i lamenty wznoszone przez ojców
I matki wraz z dziećmi – co znaczą?!
To wyście uczyli mnie wszelkich okrucieństw,
Bym zmienić się mógł w podpalacza!”
[38] I w blasku pożogi, mieniącej się w szybach
Naszego starego mieszkania,
Córeczki, te białe łagodne gołębie,
Córeczki niewinne, wśród łkania
Złożyłem jak wielką paloną ofiarę
I zaraz przyszedłem do ciebie.
I ty ze mną pójdź! Wszak izbę zbyt ciasną,
Zbyt ciemną zajęłaś w tej glebie…
Dziś w mieście panują jasności niezwykłe,
Więc chwyćmy się proszę za dłonie,
I niechaj nas dwoje i nasze córeczki
Ten płomień ogromny pochłonie!

[tłum. z j. żyd. Marek Tuszewicki]

* * *