powinności. Jeśli jednak nawet udałoby się przezwyciężyć trudności, tworzone przez żydowską chytrość i przebiegłość, pozostaje jeszcze, według Węgleńskiego, kwestia, czy polska armia, która słusznie jest dumą kraju, przez branie do swoich szeregów wstrętnych, brudnych i leniwych Żydów nie zostanie w ten sposób splamiona zarówno zewnętrznie, jak i w swojej bazie moralnej. Czy armia w ogóle będzie miała jakiś pożytek z Żydów? Węgleński, który był ministrem skarbu już w czasach Księstwa Warszawskiego, ostrzegał, że doświadczenia w tej kwestii z ubiegłych lat powinny służyć jako znak ostrzegawczy, aby nie próbować więcej przeprowadzać takich eksperymentów727.
Również Zajączek i członkowie Komisji Rządowej Wojny powiedzieli, że armia
do tej pory nie miała żadnego pożytku z Żydów, „ponieważ tchórzliwi z natury, wrogo nastawieni do innowierców, miękcy i niezdarni z powodu lenistwa i obdarzeni brzydkimi zaraźliwymi chorobami pochodzącymi z brudu nie mogą oni z koniecznym zapałem i ochotą wypełniać obowiązku żołnierskiego. Koniec byłby taki, że rozprzestrzeniliby epidemie w armii”.
Nie bacząc na to, że oczywistą tendencją było niedopuszczanie Żydów do armii,
Staszic próbował oponować i wskazywał, że aby rzeczowo przekonać się o skuteczności dobrego i stabilnego urządzenia, potrzeba czasu i spokoju. Tam, gdzie na poważnie zabrano się do żołnierki dla Żydów, osiągnięto pozytywne rezultaty, jak na przykład w wojsku austriackim, które uchodzi przecież za najlepsze w Europie. Tam, jak również z armiach krajów czeskich, służą Żydzi i nie mają złego wpływu na jakość formacji wojskowych. Jeśli tam, [4]{6} gdzie nie żyje tak wielu Żydów jak w Królestwie Polskim, należą oni do armii, tym bardziej tu, jeśli nie będzie się brać ich do wojska, jeszcze bardziej zwiększy się liczba biednych Żydów, którzy nic nie robią, tylko żebrzą i są ciężarem dla kraju. Staszic radził nie powoływać się na praktykę dotyczącą żydowskiej służby wojskowej w Księstwie Warszawskim, ponieważ wtedy wszystko działo się przemocą, a sytuacja wymagała pośpiechu, tak że nie było wystarczająco dużo koniecznego czasu i spokoju, aby pewne urządzenia zostały odpowiednio przemyślane, rozwinięte
i wprowadzone i aby mogły dać odpowiednie rezultaty. Na koniec Staszic przyznał,
że wtedy było zbyt mało czasu, aby po obu stronach zniknął wzajemny brak zaufania, mianowicie u Żydów wstręt do służby wojskowej razem z chrześcijanami, a u polskich oficerów i żołnierzy pogarda dla Żydów, co uczyniło niemożliwym przyzwyczajenie się do siebie nawzajem. Brak wzajemnego zaufania był największą przeszkodą w zrealizowaniu planów dotyczących żydowskiej służby wojskowej.
Staszica wspierał Koźmian, podczas gdy minister spraw wewnętrznych zwracał
uwagę Rady Stanu na konsekwencje, jakie może przynieść rekrutowanie Żydów do wojska. Mianowicie od osobistej służby wojskowej Żydzi zawsze będą chcieli się wykręcić. Tymczasem przestaną oni płacić podatek rekrutowy i skarb państwa poniesie stratę, Żydzi natomiast nabiorą politycznych i społecznych aspiracji. Do dziś Żydzi nie mają praw obywatelskich, znajdują się jedynie pod ochroną prawa jako tolerowani. Ponieważ służbą wojskową można obarczyć jedynie obywateli, dlatego Żydzi jako podlegający rekrutacji do wojska będą dla siebie żądać praw politycznych i obywatelskich. Zatem lepiej jest, aby Żydzi płacili podatek rekrutowy, niż podlegali poborowi do wojska.
727 □ jak wyżej.