RRRR-MM-DD
Usuń formularz

Getto warszawskie, cz. I

strona 488 z 575

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 488


chciał pokazać dowody, ale żołnierz nie zgodził się. Postawił go we wnęce sklepu
M[ordechaja] Pinkierta, odsunął się odeń na kilka kroków i strzelił. Żołnierz odszedł
w kierunku Gęsiej. Mężczyzna ów usiadł na progu sklepu. Nie wiedział, co się z nim stało. Mamrotał coś i pytał się: Co będzie dalej? Służba Porządkowa otoczyła go. Okazało się, że kula trafiła go w brzuch. Na rikszy porządkowy odwiózł go do szpitala. Tego samego dnia na Zamenhofa róg Karmelickiej napotkałem na zwłoki mężczyzny, który w ręku trzymał kartę pracy. Zwłoki takie długo na ulicy nie leżały,
gdyż żydowska służba cmentarna zabierała je do karetki, a zamiatacze uliczni miejsce oczyszczali. Na pustej ulicy swobodnie poruszali się porządkowi. Tu i ówdzie przejeżdżał wóz załadowany schwytanymi. Na wozie kilku porządkowych przeszkadzało zamiarom ucieczki. Krzyk i płacz rozlegający się z wozu przestał już robić wrażenie. Obok wozów otwartych widać było wypełnione autobusy, tak zwane konhellerki1066. Tu i ówdzie widać było partię małą prowadzoną pieszo. Partie piesze stawały się coraz rzadsze, bo ludzie nie chcieli iść, a Służba Porządkowa nie mogła sobie z nimi [po]radzić. Specyficzny wygląd przyjmowała ulica w trzecim podokresie, gdy partię prowadzili Ukraińcy i Niemcy. Partia szła pieszo. Partia nie szła bezładnie, tylko trójkami, czwórkami lub piątkami. Po obu stronach pochód był pilnowany przez Służbę Porządkową, Ukraińców i Niemców. Służba Porządkowa szła w małych odstępach; odstępy między Ukraińcami uzbrojonymi w karabiny były większe. Niemcy-junacy [28] szli w jeszcze większych odstępach. Nosili karabiny. Przedstawiciele grupy lubelskiej szli bez karabinów. Pejczem1067 okładali maszerujących, zmuszając ich do przyspieszenia kroku, często do biegu. Pochód taki ciągnął się ¼ godz[iny] lub 1½ godz[iny], zależnie
od ilości uczestników. Były partie olbrzymie po kilka tysięcy osób, a były i partie po
kilkaset osób. Niezależnie od tego, jakie były partie, bramy ulic, przez które przechodziły, były zamknięte. Twarze uczestników wyrażały zdenerwowanie i strach. W partiach szły dzieci obok dorosłych. Dzieci małe rodzice nosili na plecach lub na rękach. Na końcu partii jeździły riksze z chorymi lub starcami (riksze opłacone przez uczestnika). Z grupy lubelskiej specjalnie się znęcał nad uczestnikami szczupły, wysoki, kulawy oficer z pejczem w ręku. Okładał niemiłosiernie pejczem mężczyzn i kobiety; nie robił różnicy między nimi. Przedstawiciele lubelscy często eskortowali partię, jeżdżąc na rikszy, rzadko szli pieszo. Próby ucieczki miały miejsce. Za uciekającymi strzelano. Bywało, że trafi ono, a bywało, że nie i uciekającemu udawało się zbiec. Strzelano też często w powietrze dla przestrachu. Pod wieczór ulice Warszawy były świadkiem innego widoku. Około 4–5 [godziny] wyprowadzano z Umschlagu grupę około 100 osób, mężczyzn i kobiet, zdrowych, wyselekcjonowanych na placu, a przeznaczonych
na Dulag, Leszno 1091068. Partia taka była eskortowana przez Niemców. Ulice znowu zamierały na czas przemarszu partii, ale tylko na czas krótki. Partie te
były przeznaczone do obozu pracy, później utarło się powiedzenie, że „ci idą na życie”,



1066 Kohnhellerki – popularna nazwa tramwajów konnych (omnibusów), jeżdżących na terenie getta od czerwca 1941 r. Na ich prowadzenie koncesję otrzymali Moryc Kohn i Zelig Heller, w getcie warszawskim założyciele m.in. Towarzystwa Komunikacji Omnibusowej. Zob. dok. 26 i 49.
1067 W oryg. tu i w innych miejscach w dok. konsekwentnie: pajcz (od Peitsche – niem., bat, pejcz).
1068 Dulag przy ul. Leszno 109 został uruchomiony 23 lipca 1942 r., wcześniej była tu tzw. kwarantanna dla przesiedleńców do getta warszawskiego.