RRRR-MM-DD
Usuń formularz

Kolekcja Hersza Wassera

strona 237 z 409

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 237


214 Rozdział 5. Getto warszawskie – ochrona zdrowia [19]

wyglądają smutno i ponuro: Chorzy są nakrywani kocami bez powłoczek, co kolosalnie utrudnia utrzymywanie czystości. Zdarza się, że chorzy po kilka dni leżą bez koszul. Pracownicy szpitalni otrzymują swe nader niskie uposażenie z kolosalnym opóźnieniem. Dyrekcja szpitala wyraża poważne obawy, że w szpitalu chory nie znajdzie ani ciepła, ani żywności, ani leków, ta tragiczna sytuacja przypada na b[ardzo] ciężki okres ponownej epidemii duru plamistego.

***

12/III chorzy nie otrzymali ani obiadu, ani kolacji. Mój wywiad:

Gdy komisarz (wszystkie szpitale mają komisarzy, podobnie jak domy żydowskie) jednego ze szpitali na tym terenie zwrócił się o węgiel dla marznących w szpitalu chorych, otrzymał odpowiedź od niemców [s]: „Die jüdischen Kranken sollen in ihren Mistnest verecken”292 (zdechnąć) i węgla nie otrzymał.

[3] Codziennie podrzucają dzieci, nie tylko niemowlęta, ale i starsze, np. 4-letnie i takie dziecko nie udziela żadnych informacji. Podrzucają na progu szpitala, oraz przed domem podrzutków i przed gminą.

***

W domu dla podrzutków brak jest bielizny, opału, jedzenia. Podczas mrozów znajdowano w łóżeczkach rano po kilkanaście trupów zmarzniętych dzieci, mocz oddany przez nie zmieniał się w kawały lodu.

***

W szpitalu dla dorosłych gmina chowa ubogich, a w szpitalu dla dzieci należy wnieść opłatę w wysokości 20 złotych za pogrzeb. Obecnie w kostnicy tego szpitala leży od tygodnia pięć trupów, gdyż ani rodzice, ani szpital nie mają na pogrzeb.

***

Przybyła z Gdańska przed trzeba dniami partia wysiedleńców, około 400–600 osób, przeważnie chrzczeni już w II-im pokoleniu293. Nie mają oni z Polską nic