RRRR-MM-DD
Usuń formularz

Wrzesień 1939. Listy kaliskie. Listy...

strona 34 z 424

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 34


24 Obrona Warszawy w 1939 r. [2]

Na mieście ruch szalony – wszędzie ogonki, już daje się odczuwać brak mąki, cukru, kaszy. Największy popyt jest na środki opatrunkowe. Ludzie kupują – szaleją. Nie wiedzą, co wpierw kupić i jak [2] się ratować, czym się ratować. Każdy papier do okien, wojłok do uszczelniania okien i drzwi, gaza i wata do tamponów. Po południu znowu nalot. Teraz dla wszystkich staje się jasne, że chociaż nie jesteśmy na froncie, że front jest nad nami – wojna jest nad naszymi głowami. Jesteśmy igraszką dla wroga, bezbronnym stadem, które można z góry obsypywać deszczem bomb i pocisków. Od tego dnia naloty na Warszawę powtarzają się. Ale do wszystkiego można się przyzwyczaić. Po kilku dniach alarmy i naloty już na nikim nie robią wrażenia. Na dźwięk syreny wszyscy spokojnie wchodzą do bram. Po siedmiu dniach wojny są zagrożone mury stolicy.

Noc z czwartku na piątek – 7 września. Cienie ludzi snują się we wszystkich kierunkach, odczuwa się gorączkowe podniecenie. Co to może być? Czy może już Niemcy wkraczają?

[3] Wiadomość z radia wyjaśnia sytuację. Rząd, wszystkie urzędy państwowe, Polskie Radio – opuszczają stolicę. Niemcy zbliżają się do Warszawy. Wzywa się wszystkich mężczyzn od 18 do 50 lat do opuszczenia miasta w ślad za wojskiem…10

Straszna panika ogarnęła wszystkich; na skutek wezwania radiowego kto tylko mógł, brał plecak, nogi za pas i szedł. Dokąd? Na wschód, aby dalej od Warszawy.

Od tego dnia stale są naloty na Warszawę, ale teraz nie są one tak dalekie, jak z początku. Każda bomba burzy dom wokoło nas. Pali się pasaż Simonsa11, Złota, Sienna. Nie można położyć się spać. Każdy kładzie się w ubraniu, aby w każdej chwili móc wyskoczyć z łóżka. W nocy nie ma nalotów, ale za to ciężkie działa artyleryjskie, których pociski burzą domy, tak jak bomby z samolotów. Całą noc bez przerwy grają armaty. Gdy nie grozi bomba, grożą szrapnele, granaty rozpryskujące się na tysiące odłamków, z których każdy przynosi śmierć.

[4] Stanie w ogonkach to najważniejsze zajęcie, w którym musi brać udział cała rodzina, bo stać trzeba godzinami na zmianę. Najdłuższe ogonki po chleb. O 5-ej nad ranem stanąć przed piekarnią, żeby zdobyć ten kawałek chleba. Ale i to okazało się za późno. Więc o 2-ej w nocy, pod gradem bomb i szrapneli, stoi już kilometrowy ogonek. A nazajutrz z ust do ust przechodzi wiadomość, że przed piekarnią szrapnel zabił 3 osoby stojące w kolejce.

Po ewakuacji Rządu nastąpiły zmiany w dowództwie warszawskim; otrzymano rozkaz, aby bronić Warszawy do ostatniej kropli krwi.