RRRR-MM-DD
Usuń formularz

Wrzesień 1939. Listy kaliskie. Listy...

strona 41 z 424

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 41


Obrona Warszawy w 1939 r. [3] 31 w bezpieczne miejsce. Dostaliśmy rozkaz powrotu do Warszawy, ale w momencie gdy samochód zaczął już ruszać z miejsca, pojawił się ten sam kapitan, który wcześniej mnie zatrzymał i krzyczał i„na front”27, i za żadne skarby świata nie chciał go puścić. Rozkazał, by żołnierze wrócili na front. Nie zważając na groźby kapitana, samochód ruszył do przodu i szybko popędził w kierunku Warszawy. Całą drogę od Saskiej Kępy do Warszawy przejechaliśmy pod gradem szrapneli i bomb, Praga stała w płomieniach i do Warszawy dojechaliśmy dopiero wieczorem. W Warszawie zostaliśmy zakwaterowani w budynku YMCA28.

Tu, w tym budynku otwiera się dla Żydów smutny rozdział antysemityzmu. Pierwszego dnia po naszym przyjeździe zostałem ponownie zaproszony jako pisarz do kancelarii kapitana, ale już następnego ranka kazano mi stamtąd iść. Na moje pytanie do szefa kancelarii, jaki jest ku temu powód, [7] z pewnym zawstydzeniem dał mi on do zrozumienia, [że to przez to], że jestem Żydem. Krótko po tym dowiedziałem się, że wydano rozkaz, by wszystkim Żydom odebrać karabiny i utworzyć z nich batalion pracy. I tak też się stało. Rozkaz został niezwłocznie wykonany. Żydom ściągnięto mundury i ubrano ich w wojskowe ubrania robocze. Z niecierpliwością czekaliśmy na to, co będzie dalej. W budynku Imki zostało urządzone kasyno, gdzie żołnierze po przystępnych cenach mogli kupić różne dania. Wkrótce jednak przyszedł rozkaz, że Żydom wstęp do kasyna jest wzbroniony. Byłem świadkiem następującej sceny w kasynie (jeszcze przed zakazem). Nasz major wraz z kapitanem weszli do kantyny i odezwali się w te słowa: j„pełno tu Nalewek”29. Major zapytał żydowskiego żołnierza, dlaczego ten nie je w kuchni polowej, tylko płaci za zupę tutaj, o co nie przyszło mu do głowy zapytać ani jednego chrześcijanina. Nie zważając na zakaz, bufet dalej sprzedawał Żydom jedzenie, ale to się nie podobało dowództwu batalionu. Postawiono więc żołnierza przy drzwiach do kantyny i tym sposobem Żydzi nie mogli już do niej wchodzić. A kto był Żydem, strażnik [8] łatwo mógł rozpoznać, nosili oni przecież stroje robocze.

Również w budynku Imki nie pozostaliśmy jednak długo. Tam też wywęszyli nas Niemcy i po ciężkim bombardowaniu musieliśmy opuścić budynek. Wróciliśmy do cytadeli. Nie mieliśmy czasu odsapnąć, bo bombardowanie cytadeli stało się tak silne, że samo wystawienie głowy za okno było niebezpieczne. Braku jakiejkolwiek organizacji dowodzi następujący fakt. Podczas bombardowania pod cytadelą, w całkowicie odsłoniętym miejscu, znajdowały się spore zapasy benzyny i innego paliwa, które powinny być umieszczone głębiej w cytadeli. O tym fakcie przypomniano sobie dopiero wówczas, gdy bombardowanie rozhulało się na dobre i wtedy