16 Rejencja Inowrocław (Regierungsbezirk Hohensalza) [3]
z Włocławka. Opowiadał mi on straszliwe rzeczy, jak musiał zasypać ludzi, którzy błagali tak jego, jak i [4] Niemców, by tego nie czynić”.
Po powrocie do domu zastaliśmy nasze mieszkanie zburzone przez bombę i bardzo dokładnie zrabowane. To ostatnie nie było zresztą zjawiskiem odosobnionym. „Po ustąpieniu naszego wojska – opowiadał mi znajomy, który nie uciekł z miasta – opanował Polaków dosłownie szał. Na rabunek Żydów i Niemców rzucili się najczcigodniejsi, najszacowniejsi obywatele. Widziano samego burmistrza, jak stojąc na progu żydowskiego składu, rzucał tłumowi paczki herbaty, kawy, butelki wina itp., których zrabować już nie mógł”.
Początkowo Niemcy nie uciskali ludności – tak długo, dopóki władza spoczywała w ręku wojska27, z chwilą jednak, gdy przejęły ją organa partyjne, nowo mianowany Zarząd Miejski wszedł w urzędowanie, a równocześnie volksdeutsche przekonali się, jak wiele im wolno – sytuacja zmieniła się na gorsze. Przede wszystkim zaczęto stosować represje przeciw Polakom (mszcząc się za pogromy dokonywane na Niemcach) – rozstrzeliwując ich masowo – o Żydach wszakże nie zapomniano. Pierwszą taką represją w stosunku do nas było wydanie wojsku rozkazu, by wszelkie konieczne artykuły rekwirowało wyłącznie u Żydów, przy czym zabroniono za nie płacić.
Wkroczeniu Niemców towarzyszyło bardzo charakterystyczne zjawisko wtórne: nagle, niespodzianie, z dnia na dzień wzrosła kilkadziesiątkrotnie liczba osób narodowości niemieckiej. Do wspólnoty z Herrenvolkiem28 przyznawali się nie tylko prawdziwi Niemcy, nie tylko tacy, którzy przed wojną ledwie tolerowali, że im się tę niemieckość przypisywało – ale najrdzenniejsi Polacy. Na tym tle bardzo charakterystyczną postacią jest niejaki Schafrick. Za czasów, gdy ten pan podpisywał się jeszcze Szafryk, był najżarliwszym patriotą, najgorliwszym propagatorem akcji bojkotowo-antysemickiej. U niego w sklepie urządzili sobie przyjeżdżający z Torunia na gościnne występy pikieciarze bazę wypadową, tu mieli skład materiałów propagandowych, pałek, ulotek itp., wreszcie instruowali ad hoc elementy miejscowe. Czym był Szafryk w rzeczywistości świadczy fakt, że został mianowany przez Niemców komisarycznym burmistrzem. W ręce takiego judofaga29 oddano los setek Żydów. Burmistrzem został także krypto-Niemiec, obdarzony pięknym nazwiskiem Ritterski (!).
Ci volksdeutsche byli prawdziwą plagą dla miasteczka. W „działaniach” swoich posługiwali się dwiema przeważnie metodami: pierwsza – to zwykły szantaż. Wystarczyło zjawić się u upatrzonego Żyda i powiedzieć, że się słyszało, jak się obraźliwie wyrażał o Hitlerze – jednakowoż za pewną sumę można tę sprawę zamazać. I Żyd płacił. Jeszcze jak. Był zadowolony, że tak tanim kosztem uratował życie.