RRRR-MM-DD
Usuń formularz

Tereny wcielone do Rzeszy: Kraj Warty

strona 57 z 308

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 57


32 Rejencja Inowrocław (Regierungsbezirk Hohensalza) [5]

c) Po 1940, Warszawa – getto. N.N., Relacja pt. "ןיבמאָג" [„Gąbin”]

[1] Gąbin

Gąbin leży po lewej stronie Wisły. Znany jest ze swych lasów i każdego lata jest odwiedzany przez tysiące turystów. Miasto jest spokojne, leży na uboczu, bez komunikacji kolejowej i wodnej, bez fabryk. Żydzi, około trzy tysiące osób, zarabiali na życie handlem wiejskim, rzemiosłem i z turystów. Miasto miało przeważnie drewniane domki, na czele z drewnianą, historyczną synagogą, która wedle napisu na niej istniała [już] 230 lat. W synagodze znajdował się aron ha-kodesz, drewniany, wyrzeźbiony ręcznie, który zajmował całą ścianę wschodnią oraz inne zabytki, jak mosiężne blachy wykonane ręcznie, parochet haftowany złotem, który wedle tradycji miał być podarkiem Persa, wielki mosiężny podwieszany świecznik jeszcze ze starych, polskich czasów. Prócz tego szereg przedmiotów rytualnych i wiele innych zabytków. Była także sławna kuna w przedsionku, która miała służyć jako kara dla religijnych odstępców. Wszystkie te zabytkowe rzeczy zostały przeznaczone dla uniwersytetu w Jerozolimie. Wedle legendy, która krążyła wśród Żydów, miało być błogosławieństwo od jej starych rabinów, jak Midrasz Rechowa, Fajwl Grude i inni, by synagoga nie uległa żadnemu pożarowi. I tak się stało zarówno podczas wielkich pożarów dawno temu, jak też w ostatnich dziesięcioleciach. [Był tam także] stary bet ha-midrasz w dawnym stylu.

W poniedziałek 4/9 [19]39 przybyli uciekinierzy z Płocka i całej okolicy z tamtej strony Wisły. Miasto zostało doprawdy zalane bezdomnymi, którymi zaopiekowała się gmina [żydowska]. Pod kierownictwem miejscowego, rypińskiego i płockiego rabina urządzona została kuchnia.

W sobotę 9/9 miało miejsce pierwsze bombardowanie, które przyniosło trochę ofiar. Warto tu wspomnieć, że przez cały czas wydarzeń wojennych nie stacjonowało tam wojsko polskie. By nie zbierano się w Rosz ha-Szana w większe grupy, utworzono minjany co kilka domów.

W piątek, drugiego dnia Rosz ha-Szana miasto zostało zbombardowane po raz drugi, około 6 godzin bez ustanku. Cały żydowski kwartał mieszkaniowy został zniszczony. Padła duża ilość żydowskich ofiar, między nimi rodzina Rotblit, która przybyła z E[rec] I[srael], by odwiedzić swoich rodziców. Wśród ofiar spaliła się (żywcem) pani Szajna [2] Bluma Wolman, która do połowy zasypana została przez ruiny własnego mieszkania. Ponieważ nie można było jej uwolnić, pożegnała się z mężem i jedynym synem, którzy musieli na jej żądnie opuścić to miejsce, by nie