RRRR-MM-DD
Usuń formularz

Generalne Gubernatorstwo Relacje i d...

strona 153 z 764

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 153


Dystrykt lubelski [34] 105

[8] W niedzielne popołudnie dalej koncentrowano Żydów na rynku, a potem grupami byli oni wysyłani na dworzec, do pociągu. Wieczorem prawie cała ludność żydowska została już zgromadzona obok dworca. W czasie akcji w mieście zastrzelono 200 Żydów. Na placu przy dworcu Niemcy, SS-mani i żandarmeria przeprowadzili „selekcję” Żydów. Dzieci – osobno, starcy, chorzy i kobiety – osobno, zdrowi mężczyźni (około 1500) – osobno. Dzieci natychmiast załadowano w zaplombowane wagony i wysłano. Jako że dla reszty nie było jeszcze wagonów, pozostali oni na placu pod strażą Niemców, polskich i żydowskich policjantów. Jak przekazał mi tamtejszy Żyd, dla wybranych, zdrowych mężczyzn stworzony zostanie czasowy obóz, na 3 tygodnie. W obozie tym pozostaną do czasu, aż dostaną właściwe karty

– J (karty życia). Na razie otrzymają kartki tymczasowe. Z 1500 wybranych Niemcy potrzebują około 800 i ci pozostaną przy życiu164. Z ich urządzaniem związane są dwie hipotezy: pierwsza – że zamknie się ich w obozie pracy, druga – że w Hrubieszowie otrzymają tylko dwie ulice i tam będą mieszkać. Tych zamkniętych w obozie Niemcy ostrzegali, że jeśli spotka się Żyda poza obozem, zostanie on natychmiast zastrzelony. Jeśli musi wyjść, to niech trzyma wysoko swoją kartę J, aby pokazać, że jest Żydem potrzebnym.

Przenocowałyśmy w Hrubieszowie, w polskim hotelu. Na to, jak silna jest kontrola przyjezdnych, wskazuje fakt, że około 9 wieczorem przyszli polscy policjanci z naszymi kartami meldunkowymi i zaczęli kontrolować nasze dokumenty (zameldowano nas około godziny 7!).

W poniedziałek rano pojechałyśmy do Grabowca, który znajduje się 11 km od stacji kolejowej Miączyn165.

Zamość – Miączyn – Koniuchy – Konopne – Werbkowice – Hrubieszów166


Grabowiec167

Około 10 godziny przyjechałyśmy do Miączyna. Stamtąd planowałyśmy iść do Grabowca, gdzie byli zebrani nasi koledzy z Werbkowic (1-szy zespół pracujących w majątku, dla Niemca)168. Ale zaoszczędziłyśmy sobie 11 km marszu, ponieważ zaraz po przyjeździe pociągu [10] do Miączyna już z okna wagonu zobaczyłyśmy analogiczny obraz do tego z hrubieszowskiego peronu.