RRRR-MM-DD
Usuń formularz

Generalne Gubernatorstwo Relacje i d...

strona 507 z 764

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 507


Dystrykt warszawski [129] 459

rzeczy i idzie do domu spać, a Rejzla jeszcze ciągle nie przyjechała. Ja nastawiłem [?]. Noc przeszła spokojnie.

Piątek 1 grudnia. Jest już 10 rano. Rejzla jeszcze nie wróciła. Jestem zaniepokojony. Robi się targ. Posyłam do mamy, żeby kupili rybę. Lejbel kupuje chały. Robi się 12. Mama nastawia do gotowania rosół, zagniata farfelki163,
a Rejzli ciągle nie ma. Dopiero o 3 po południu przyjechała Rejzla dorożką
z Łowicza i przywiozła bardzo mało towaru, ponieważ w Warszawie jest bardzo drogo i trudno coś zdobyć. Ona jest bardzo zmęczona drogą. Przeszło spokojnie.

Sobota 2 grudnia. Dzień sobotni bez odpoczynku, sklepy są otwarte. Ale nie zarabia się. Nie pozwalają jechać do Łodzi. U nas dzień przechodzi spokojnie. Zelig znowu nocuje u mnie.

Niedziela 3 grudnia. Ładny dzień. Garstecka przyjechała i kupiła trochę towaru, który kupiłem u Dawida Morgenszterna, zapłaciłem. Jest spokojny dzień. Żołnierze kupują różne rzeczy. Wieczorem znów przyjeżdża Zelig z przykrywką. Jemy kolację, a Zelig przyniósł ze sobą chleb i likier. Jest 8 wieczorem, Lejbel ze Szmulikiem już śpią, a Zelig jeszcze czyta książkę „Żydowskie obrazy”. Dzień przeszedł w spokoju.

Poniedziałek 4 grudnia. Wstałem dosyć wcześnie, bo Rejzla miała jechać do Łodzi z Majlechem Gurtem, ale on nie pojechał. Jest ładny dzień. Pozwoliłem położyć kawałek papy na dachu stajni. Ludzie, którzy jechali do Łodzi, wrócili. Na granicy ich nie przepuszczono. Po południu kupuje u mnie Becalel kilka swetrów damskich tanich i też 3 lepsze, które ja zaledwie 3 dni wcześniej kupiłem u jednej chrześcijanki. Becalel je od razu sprzedał Baumerderowi. Ja zaraz znowu kupiłem 25 szali u Jechiela Jachlisa, jak również kawałek gumy za 11,50. Dzień przeszedł spokojnie. Teraz jest już po 8, Lejbel ze Szmulikiem leżą już w łóżkach, Mosze stoi przy nich i rozmawia z nimi, matka Ruchla rozmawia z Rejzlą, która ceruje pończochy, a ja piszę sprawozdanie z dnia. Szykujemy się zaraz do snu. Ale nagle słyszymy pukanie w okiennice, zaczynamy otwierać. To jest Izrael Abraham
z Łodzi, który przyjechał z odrobiną bielizny. Zjada u mnie kolację i również śpi.

Wtorek 5 grudnia. Gdy otwieram okiennice podczas modlitwy, widzę, że stajnia jest otwarta. Wykradziono mi torbę piór.

Ze Zgierza znowu przyniesiono wieczorem bieliznę i rzeczy. Po zjedzeniu kolacji, późno w nocy Mosze, który był u mnie, wyszedł przypadkiem i zauważył, że okradziono jego mieszkanie. Okazało się, że wykradziono mu palto Frymet, parę skórzanych spodni i sukienkę Ruchli. Wszyscy szukali do wpół do jedenastej
i Rachela Liskowicer przyprowadziła 2 żołnierzy. Oni szukali u Moszego Pomeranca. [Tak] kończy się ten dzień.

[29] Środa 6 grudnia. Kupuję trochę pończoch u Dawida i również u Jechiela, gdzie zapłaciłem za 1 tuzin przędzy 200 po 4,20 za rolkę i 100 po 2,40164;