Rozdział II. Getto – organizacja i warunki życia [24] 109
żandarmerię wchodziły do komisariatu. Ci ludzie byli pierwszymi naszymi braćmi i siostrami, których w XX wieku wyrzucono z mieszkań w Łodzi – drugiej pod względem wielkości żydowskiej gminy w Europie – i wepchnięto w wąskie, ubogie uliczki Bałut, które później nazwano gettem. Uspokajaliśmy tych zrozpaczonych ludzi, którzy myśleli, że są wyrzucani z Łodzi, że [właśnie] wychodzimy na ulicę, by znaleźć dla nich mieszkania [2] w tworzonym getcie. Z naprędce przygotowanymi kawałkami papieru w dłoniach udaliśmy się na ulicę z radosno-smutną wieścią, że łódzkim Żydom przyjdzie „z pomocą” getto. Podkreślam radosno-tragiczny wymiar tej nowiny, gdyż po wysyłkach z grudnia [19]39 roku powszechnym życzeniem Żydów było to, by Niemcy utworzyli getto – choć sami nie zdawali sobie sprawy z tego, czym ono jest. Kiedy weszliśmy do pierwszych izb na Bałutach, ich żydowscy mieszkańcy podjęli nas bardzo gościnnie i podali nam dość szczegółowe informacje na temat warunków mieszkaniowych, ponieważ wiadomość o utworzeniu getta w ich rejonie wywołała wśród nich nieopisaną radość; byli tymi szczęśliwcami, którzy pozostawali w swoich mieszkaniach. Pierwszego dnia rejestracji (4 albo 5 lutego) przydzieliliśmy przesiedlonym z miasta dziesięć lub jedenaście mieszkań i tak powoli zaczęło się tworzyć getto. Z małej grupy urzędników, którzy na początku zajmowali się tą kwestią, dwa dni później powstał ogromny, rozbudowany aparat – Wydział Mieszkaniowy pod kierownictwem adwokata N.275, który miał się zajmować przydzielaniem mieszkań Żydom przesiedlonym z własnych mieszkań i domów. Na początku Wydział mieścił się w osobnym pokoju gminy przy Południowej, gdzie mieścił się też V rewir policji, którego zadaniem było zatwierdzanie podpisem i stemplem przydziałów mieszkań. Wydział został wkrótce przeniesiony na Lutomierską 13 (przed wojną był tam dworzec autobusowy), ponieważ natężony napływ petentów wymagał większego lokalu. Wypędzenia Żydów stawały się coraz częstsze. W pierwszych dniach wszyscy wysiedlani byli doprowadzani przez żandarmerię do Wydziału Mieszkaniowego, potem Żydzi sami zgłaszali się z zaświadczeniami od komisarza domowego, że zostali wysiedleni. Liczba przesiedlanych rosła i zaczęło się wielkie polowanie na mieszkania. Każdy dzień to osobny rozdział historii wypędzonych, którzy opowiadali nam o bestialstwie hitlerowskich oprawców.
Tymczasem 9 lutego 1940 roku276 ukazała się w polsko-niemieckiej prasie wiadomość o utworzeniu getta, zawierająca dokładny plan, porządek i terminy dotyczące tego, jak będą przydzielane mieszkania tym, którzy opuszczą miasto. Wedle