Rozdział II. Getto – organizacja i warunki życia [26] 121
kobiety. Część przeniesiono do różnych punktów na Łąkowej, Karolewskiej – do lokali fabrycznych. Jak tylko zatrzymani wchodzili do budynku, dostawali kolbami. Zmuszano do wbiegania na schody pełne potłuczonych butelek i szkła. Dlatego nie dało się biec i ciągle nas bito. Niektórzy Żydzi zostali tam stratowani. Po wejściu do środka usadzono wszystkich na łóżkach – po sześcioro na jednym łóżku. Jeśli ktoś chciał zamienić się miejscem, musiał czekać do świtu. Nie wolno było się ruszać, wykonywać najmniejszego gestu. Jednemu [z zatrzymanych] ciekła krew z nosa i też bał się ruszyć. Rano zmieniła się straż i ci Niemcy zapytali nas, dlaczego tak siedzimy. Odpowiedzieliśmy im, nie ruszając się z miejsca. Zaraz przyniesiono nam chleb z kawą i zrobiło się nam lżej na sercach. Bardzo wielu z zatrzymanych zostało wysłanych w różne części Polski. Rewidowano i zabierano wszystko, zostawiano tylko sumy do pięciu marek.
Po tym, jak Żydzi gorączkowo osiedlali się w dzielnicy żydowskiej, można było jeszcze wracać do miasta. Z [pozostawionych] tam mieszkań zabierano wszystko, co się tylko dało. Działo się tak do trzydziestego kwietnia. Jakiś czas wcześniej ogłoszono, że chrześcijanie mają opuścić teren dzielnicy żydowskiej. Chrześcijanie śmiali się z tego i żartowali, aż naraz ukazał się komunikat, że mogą pozostać, ale będą podlegali przepisom dotyczącym Żydów i tak też będą traktowani. Po tym obwieszczeniu chrześcijanie opuścili dzielnicę żydowską. Trzydziestego kwietnia dzielnica żydowska została zamknięta i powstało żydowskie getto. Jak tylko je zamknięto, zaraz zabrakło chleba. Kolejki stały od piątej rano do dziesiątej wieczór. Dopóki było otwarte, chrześcijanie dostarczali produkty, po jego zamknięciu zapanował dotkliwy głód, który z czasem stał się nie do zniesienia. Rumkowski – Przełożony Starszeństwa Żydów [3] – przystąpił do organizowania kooperatyw292. Każda kooperatywa musiała wpłacić kaucję i nie mogła podwyższać cen. [Rumkowski] ogłosił też, ile produktów każdy otrzyma. Te ilości były bardzo małe. Bez przerwy szalała drożyzna. Chleb wypiekano na zamówienie tylko w oficjalnie istniejących piekarniach i kosztował sześćdziesiąt fenigów za dwa kilogramy. Mąka zbożowa – pięć marek, kukurydziana – 6 marek, kartofle – 100 marek za metr293. Taka sytuacja trwała dwa tygodnie, aż wreszcie kryzys chlebowy minął – pojawił się chleb w oficjalnej cenie i nieco poprawiło się [zaopatrzenie]. Innych produktów nie można było dostać. Mąka, kukurydzianka, olej, kartofle – właściwie się nie trafiały.
W wielu domach spontanicznie powstawały komitety, które jednak, ze względu na przypadkowość zawiązywania się ich, nie zawsze były odpowiedzialne. Rumkowski rozwiązał je i w ciągu jednej doby [zarządził] powstanie komitetu w każdym domu. Pięć małych i trzy duże domy tworzyły komitet blokowy, który otrzymywał zadania do wykonania, a jego członkowie byli przypisani do kooperatywy.