RRRR-MM-DD
Usuń formularz

Cwi Pryłucki Wspomnienia (1905-1939)

strona 168 z 219

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 168


142 Cwi Pryłucki. Wspomnienia (1905–1939) [1]

o semitologii lub na inne tematy interesujące dla obu narodów, aby w ten sposób stworzyć możliwość kulturowego zbliżenia.

Dr Bałaban wysłuchał mojej propozycji i lekkomyślnie odpowiedział: „Stworzyliśmy uniwersytet dla Żydów, cóż więc obchodzą nas Arabowie!”

Powiedział to kilka dni przed zamieszkami. Gdy wybuchły, okazało się, jak krótkowzroczne było takie myślenie, jak u Bałabana.

[253] 23 marca 1941. Głos w tej sprawie zabrał wówczas Lewontin, który opowiedział następującą historię. Przed kilkoma laty zwrócił się do niego bardzo zdolny, młody arabski adwokat z zapytaniem o posadę w Banku Anglo-Palestyńskim. Ponieważ wszystkie posady w banku były zajęte, [Lewontin] zwrócił się do Egzekutywy Organizacji Syjonistycznej w Londynie z propozycją zatrudnienia owego adwokata na stanowisku prawnika Egzekutywy. Lewontin zwrócił uwagę, że wspomniany adwokat jest zdolną i wpływową osobistością i nawet jeśli nie potrzeba tam yjeszczey jednego prawnika, warto zatrudnić go ze względów politycznych.

Gdy pismo Lewontina pozostało bez odpowiedzi ze strony londyńskiej Egzekutywy, zwrócił się do nich po raz drugi i zażądał odpowiedzi, podkreślając przy okazji, że nawet gdyby posada była fikcyjna, warto mieć takiego arabskiego inteligenta za przyjaciela.

Na swoje drugie zapytanie Lewontin otrzymał z londyńskiej Egzekutywy [254] krótką odpowiedź, że nie dają żadnych łapówek. Teraz, opowiadał Lewontin, ten zdolny adwokat jest jednym z ważniejszych członków arabskiego ruchu opowiadającego się przeciwko żydowskiej imigracji.

Lewontin był bardzo poirytowany takim stosunkiem londyńskiej Egzekutywy. Przypomniał, jak duże pieniądze przeznaczają [inne] państwa na wsparcie organów prasowych, aby zdobyć przyjaciół w krajach, w których prowadzą interesy. „My, Żydzi, nie rozumiemy, że tak należy postępować w celu zbliżenia z Arabami”.

Dr Żytłowski dziwił się, jak beztrosko postąpiła Egzekutywa londyńska w tym względzie. Powiedział, że gdy wróci do Ameryki, zawiadomi o tym pewne kręgi.

Ten popularny pisarz i myśliciel okazał się oddanym przyjacielem żydowskiego Erec Israel, pomimo iż oficjalnie nie udzielał się w Organizacji Syjonistycznej.

Swoje stanowisko wyjaśniał następująco: każdy człowiek, do jakiej partii by nie należał [255] i jakiej ideologii by nie wyznawał, może współdziałać na rzecz stworzenia żydowskiego domu w Erec Israel. A to może stać się tylko wtedy, gdy utworzy się specjalną ligę, która w swoim programie będzie miała nie więcej niż jeden punkt, ya mianowiciey osiedlenie jak największej liczby Żydów w Erec Israel w celu kolonizacji kraju w możliwie jak najkrótszym czasie. Liga ta nie powinna mieć żadnych innych zadań, tak, aby mogli w niej współdziałać zarówno ci z lewej, jak i prawej strony politycznej. „Ja, na przykład – dodał – nie mogę udzielać się w Organizacji Syjonistycznej choćby dlatego, że uznaje ona hebrajski za jedyny yjęzyk narodowyy, który ma być używany przez żydowskich osadników. Natomiast ja – podkreślał Żytłowski – sądzę, że tylko żydowski może być pierwszym językiem w Erec Israel”.

Ja i Lewontin yostroy zaprotestowaliśmy przeciwko opinii Żytłowskiego. Obaj należycie docenialiśmy znaczenie żydowskiego yjako języka ludowegoy, który chroni społeczność żydowską przed asymilacją ywy różnych ykrajachy yi już sam ten fakt daje mu w tych miejscach prawo do istnieniay. Zwróciliśmy jednak uwagę, że żydowski jest