RRRR-MM-DD
Usuń formularz

Cwi Pryłucki Wspomnienia (1905-1939)

strona 169 z 219

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 169


Cwi Pryłucki. Wspomnienia (1905–1939) [1] 143

w gruncie rzeczy dialektem niemieckim, [256] który nie mógłby stać się językiem narodowym i przyczynić się do odrodzenia [życia żydowskiego] w Erec Israel. Hebrajski zaś jest produktem Wschodu i jest powiązany z żydowskim duchem, obejmującym wszystkie dziedziny życia. Faktem jest, że hebrajski spontanicznie stał się głównym językiem w Erec Israel, jeszcze zanim [Eliezer] Ben Jehuda604 rozwinął swoją propagandę i owocną działalność yw tym względziey. Także pierwsi osadnicy, to jest Żydzi, którzy przyjeżdżali tam z różnych krajów i mówili w różnych językach, takich jak bucharski, jemeński, kurdyjski, gruziński, ladino605i inne yznaleźli swój wspólny język i zaczęliy komunikować się po hebrajsku.

Dr Żytłowski jako radykalny jidyszysta nie dał się przekonać, mimo iż uznał, że jego punkt widzenia nie ma perspektyw na realizację.

Swoją myśl dotyczącą utworzenia ligi na rzecz kolonizacji w Erec Israel gruntownie wyłożył w artykule w „Momencie”.

Gdy wróciłem z Marienbadu, budynek, do którego „Der Moment” miał się przenieść, był już na ukończeniu. Składał się on z parteru i dwóch pięter. dParter wyposażono w żelazne szyny i przeznaczono na nową maszynę. Pierwsze piętro – na lokal dla drukarni, [257] a drugie piętro na lokal dla redakcji i administracji.

Budynek pozostał własnością gospodarza domu, ale „Der Moment” dostał na okres dziesięciu lat dużą zniżkę w czynszu.

Gdy budynek został ukończony i można było sprowadzić maszynę, okazało się, że instalacja elektryczna ze starej maszyny nie nadaje się do nowej i trzeba przebudować nie tylko nasz pion, ale całe łącze, które prowadziło od ulicy do domu. Nie tylko przebudowa, ale też uzyskanie pozwolenia kosztowały ładnych parę tysięcy [złotych] i było to związane z pewnymi trudnościamid606.

W tym czasie zatelefonował do mnie bankier Rafał Szereszewski607 [i poinformował], że znany mecenas z Ameryki Felix Warburg608 (późniejszy prezydent rady administracyjnej Agencji Żydowskiej) będzie przejazdem w Warszawie, gdzie spędzi kilka godzin czekając na pociąg międzynarodowy, więc będzie zorganizowane [258] dla niego powitalne przyjęcie w hotelu „Polonia”, na które mnie zaprasza.

24 marca 1941. Gdy przyszedłem do Hotelu „Polonia”, spotkałem w dużej sali około 20 osób z warszawskiej elity, siedzących przy stole, na którym serwowano tort, herbatę i owoce. Wkrótce do sali wszedł Felix Warburg.

Przed nami stanął wysoki, szczupły, yzwinnyy dżentelmen w średnim wieku, który w żadnym razie nie przypominał tutejszych yociężałychy bogaczy z pokaźnymi brzuchami.