RRRR-MM-DD
Usuń formularz

Cwi Pryłucki Wspomnienia (1905-1939)

strona 31 z 219

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 31


Cwi Pryłucki. Wspomnienia (1905–1939) [1] 5

głównemu koniuszemu, księciu [Władimirowi] Golicynowi12, jego kandydaturę na doktora weterynarii przy carskim dworze z należytym tytułem i pensją.

Lewi odpowiedział mu, że nie może tego zrobić yz powoduy swoich rodziców i dlatego też nie może przyjąć awansu. Szef, który był z niego niezwykle zadowolony, oświadczył, że spróbuje przedstawić jego kandydaturę księciu Golicynowi. Może uda się, mimo że nie jest ochrzczony i zostanie przyjęty, ybiorąc pod uwagęy jego wyśmienite kwalifikacje.

Nakazał Lewiemu poczekać w sali przyjęć [387] i sam wszedł do gabinetu koniuszego, księcia Golicyna. Drzwi nie były całkiem zamknięte i Lewi słyszał, jak jego szef opowiadał księciu o wszystkich zaletach Lewiego, który na pewno jest cennym kandydatem na lekarza weterynarii przy carskim dworze. Wspomniał przy tym, że jest tu jeden problem, bo jest on [Lewi] religii żydowskiej i nie może zmienić wiary z powodu swoich starych rodziców.

Wysłuchawszy tego koniuszy, książę Golicyn, wykrzyknął: – Cóż nas obchodzi jego wiara? yMusimy mieć dobrych lekarzy dla naszych koni!y Jeśli odznacza się on wszystkimi tymi zaletami, o których pan mówił, należy przyjąć go na stanowisko lekarza weterynarii przy carskim dworze i cieszyć się jego umiejętnościami.

Od tego czasu minęły dwa lata i rozpoczęła się reakcja [po objęciu władzy przez] Aleksandra III. Administracja dworu carskiego wymagała wówczas, aby na nowo zrewidowano dokumenty wszystkich urzędników, którzy mają dostęp do dworu. Szef Lewiego przyznał mu wówczas, że prawdopodobnie będą tym razem i o niego pytać i lepiej by było, aby przeszedł na chrześcijaństwo.

Lewi zdecydowanie ywyjaśnił, że nie możey tego zrobić ze względu na swoich rodziców i rodziców jego żony. Wtedy szef poradził mu, aby poczekał w sąsiedniej sali, gdy [Westfallen] będzie rozmawiał [388] yo nimy z koniuszym – księciem Golicynem, który powołał go na to stanowisko.

Gdy tym razem szef opowiadał księciu o Lewim i znowu wyliczał wszystkie jego zalety, którymi ten wyróżnia się spośród innych urzędników carskich, [Lewi] usłyszał z sąsiedniego pokoju basowy głos koniuszego: – Ale nie możemy przecież trzymać Żyda! I powiedział to ten sam książę Golicyn, który wcześniej w ten samej sprawie wykrzyknął: – Co obchodzi mnie jego wiara! Potrzebujemy dobrych lekarzy dla naszych koni.

Z tej historii można wywnioskować, że wysokich żydowskich urzędników, którzy pozostali w ministerium także w okresie reakcji, nie tak łatwo było zastąpić innymi.

Interesujący był zatem widok [osób] odwiedzających synagogę w święta – w przednich rzędach wokół ybarona [Horacego] Gincburga13 [gromadziły się] takie osobistości jaky tajny radca Jakow Markowicz Halpern14, który w Ministerstwie Sprawiedliwości