RRRR-MM-DD
Usuń formularz

Cwi Pryłucki Wspomnienia (1905-1939)

strona 35 z 219

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 35


Cwi Pryłucki. Wspomnienia (1905–1939) [1] 9

powodu się martwili i myśleli, że już pozostanie takim prostakiem. Gdy podrósł, okazało się jednak coś zgoła innego. Z dużym zapałem zabrał się za naukę przedmiotów ogólnych, po kilku latach zdał egzamin maturalny i dostał się na wydział prawa na uniwersytet w Kijowie. Po skończeniu studiów przeniósł się do Petersburga, gdzie mieszkał jego znajomy, [394] zatrudniony w dużym wydawnictwie [Adolfa] Marksa43 jako ygłównyy księgowy.

Jak już wspomniałem w innym miejscu, Marks był niemieckim Żydem, który założył w Petersburgu ilustrowany tygodnik „Niwa”44. Dzięki wspaniałym ilustracjom i cennym premiom (zebrane dzieła yznanychy rosyjskich pisarzy)45 tygodnikowi udało się osiągnąć kolosalną sprzedaż, więcej niż milion abonentów ze wszystkich zakątków Rosji. O takiej liczbie [sprzedanych egzemplarzy] nie marzyła nawet żadna rosyjska gazeta. Założył także artystyczne wydawnictwo wydające reprodukcje największych dzieł sztuki i w tym celu zakupił maszyny, jakich w Rosji do tej pory nawet nie widziano. Jednym słowem, drukarnie i techniczne środki, które wykorzystywano w wydawnictwie Marksa, słynęły w całym Petersburgu i nawet przychodzono je oglądać. Oglądali je ytakżey i chwalili ynawety zagraniczni specjaliści. Nie bacząc na to wszystko, szef policji [Piotr] Gresser46, przeprowadzając „czystkę” wśród Żydów w Petersburgu, nakazał Marksowi wyjechać z Rosji, bo jako obcokrajowiec nie posiadał on prawa pobytu w Petersburgu. Nie pomogło też, że zaliczał się do specjalistów grafików, miał zatem w ręku fach, który rosyjskim Żydom dawał prawo pobytu47. Marks musiał przejść na chrześcijaństwo. Tak samo uczynił ytakżey drugi znany wydawca, [395] węgierski Żyd Propper48, który założył rosyjską gazetę „Birżewyje Wiedomosti”49 o nakładzie, jakiego nie osiągnęła żadna rosyjska gazeta.

Obaj wspomniani wydawcy, mimo iż byli odszczepieńcami od wiary, mocno wspierali swoich byłych braci w wierze i chętnie zatrudniali ich w swoich firmach jako pracowników.

Także mój młodzieńczy przyjaciel Roziner jako skromny urzędnik trafił do firmy Marksa. Tam zaś okazało się, że ten „zakuty łeb”, jak yw latach młodzieńczychy