RRRR-MM-DD
Usuń formularz

Cwi Pryłucki Wspomnienia (1905-1939)

strona 56 z 219

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 56


30 Cwi Pryłucki. Wspomnienia (1905–1939) [1]

redaktorów nie zamienił ze mną ani słowa, poza Wacławem Sieroszewskim155, który był wtedy lewicowcem (kilkadziesiąt lat później przeszedł metamorfozę i w końcu wstąpił do „Ozonu”). Redagował on wtedy156 radykalną polską gazetę157. Długo rozmawialiśmy o Petersburgu, a w szczególności o ruchu wolnościowym. XCo się tyczy redagowanej przeze mnie gazety po żydowsku, [Sieroszewski] powiedział, że może mieć ona duże znaczenie dla żydowskich mas, może je kształcić i uświadamiać.X Rozmawialiśmy po rosyjsku, na co pozostali redaktorzy patrzyli doprawdy wystraszeni.

13 czerwca [19]40158. W szatni, do której po zebraniu dotarłem jako ostatni, spotkałem jednego z redaktorów, człowieka w średnim wieku, który przedstawił mi się jako Stanisław Kempner159, redaktor polskiego dziennika „Nowa Gazeta”.

Gazeta ta, abonowana przez asymilatorów, miała mały krąg czytelników, tylko Żydów, i na jej łamach nieraz już polemizowano z „Weg”, nie przywołując mojej gazety z nazwy. Dlatego [30] byłem zainteresowany, cóż takiego chce on mi powiedzieć, bo wyglądało to tak, jakby nasze spotkanie nie było przypadkowe, a Kempner na mnie czekał.

Pierwsze jego pytanie brzmiało: dlaczego pozwalam sobie w „Weg” atakować warszawski zarząd gminy? Na co poskarżył mu się prezes Ludwik Natanson160.

Odpowiedziałem mu, że jako redaktor ceni sobie zapewne wolność słowa i dlatego nie powinien zadawać mi takich pytań.

On jednak nie odpuścił i utrzymywał, że doniesienia, o których pisał dr Szticer (był to, jak już wspominałem, I[cchok] L[ejbusz] Perec) publikowane w „Weg” są tendencyjne i jego „Nowej Gazecie” udało się już kilka z nich zdementować.
– Wiem o tym – zauważyłem – ale dlaczego w waszych notatkach nie podajecie tytułu gazety „Weg” i nie wspominacie, gdzie gazeta ta się ukazuje?
– Dlatego – odpowiedział szczerze – bo pryncypialnie jesteśmy przeciwni temu, żeby Żydzi mówili po żydowsku, a nie po polsku i [przeciwni temu] aby ukazywała się gazeta po żydowsku.

Powiedziałem mu, że Wacław Sieroszewski [31] w rozmowie ze mną właśnie uznał ważność żydowskiej gazety dla żydowskich mas ludowych.
– On jest przecież socjalistą – machnął ręką Kempner.

To było moje pierwsze spotkanie z jednym z warszawskich czołowych asymilatorów.

Po wspomnianym zebraniu w Komitecie Cenzury wszystkie gazety, ynie czekając na specjalne zarządzeniey, zaczęły ukazywać się bez cenzury.