RRRR-MM-DD
Usuń formularz

Getto warszawskie, cz. II

strona 116 z 696

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 116


Gospodarka [12] 93

organizacyjnej – wewnętrznej [–] stanowią również pewnego rodzaju próbę przystosowania się ze strony nakładcy żydowskiego. O sprawach tych jednakże za wcześnie jeszcze pisać.

25–30 czerwiec 1941 r.

ARG I 621 (Ring. I/59)

Opis: odpis (2 egz. we fragmentach: s. 1–3), mps, j. pol., 206x295 mm, niewielkie uszkodzenia i ubytki tekstu, k. 12, s. 12.

Edycja na podstawie pierwszego egz., k. 9, s. 9 z wykorzystaniem także drugiego egz., k. 3, s. 3.

b.d., Warszawa-getto. [Mojsze Zaks], Opracowanie pt. "המחלמ רעד ןיא ןוא ראפֿ ךאפֿ ריזירפֿ סאָד" [„Zawód fryzjerski przed i w czasie wojny”]. Sytuacja fryzjerów żydowskich przed i w czasie wojny

[1] Zawód fryzjerski przed i w czasie wojny

Wraz z wybuchem wojny w wielu zawodach nastało bezrobocie. Doprowadziły do tego następujące czynniki: sama wojna; zawody, w których pracowano na potrzeby eksportu zagranicznego, które obumarły całkowicie. Zniknęło wiele żydowskich zawodów, na przykład niektórzy z tych, którzy mogli sobie zamówić garnitur u krawca, uciekli na tereny zajęte przez Rosjan, szukając tam możliwości przetrwania. W ogóle nastała histeria jeżdżenia. Robotnicy zdani byli na pracę dla Niemców za 3,20–6 zł dziennie lub na handel uliczny z zarobkiem rzędu 10 zł dziennie, jednak do tego trzeba było dysponować pewną sumą pieniędzy, więc kto jej nie posiadał, pracował u Niemców. Taka praca to osobny temat, nad którym warto by się pochylić w odrębnym rozdziale, opisując zarówno [2] traktowanie robotników, jak i to, na co byli wystawieni – głodni, obciążeni ciężką pracą, pracując za grosze. Jako fryzjer pragnę jednak zatrzymać się na kwestii zawodu, w którym sam pracuję. Z powodu konkurencji przed wojną zawód ten nie stał w Warszawie na wysokim poziomie, zarówno pod względem rzemiosła, jak i zarobku. Na bliższej i dalszej prowincji jednak był już na wyższym poziomie, zarabiało się też więcej, gdyż lepiej obsługiwano klientów. Warszawska konkurencja wymusiła bardzo szybkie strzyżenie i brak fachowych umiejętności. Przed wojną tygodniowy zarobek wynosił 25–100 zł lub więcej. Najwięcej osób było w tym pierwszym przedziale, więcej zarabiali tylko nieliczni. Za taką sumę można było przeżyć tydzień, dobrze zjeść i napić się jak człowiek, ponieważ dobry golibroda dostawał od klienta 50 gr, równowartość

2 kg chleba, podczas gdy tani golibroda miał za to samo 1/2 kg chleba.

[3] Żywność ogólnie była tania. Kilogram kartofli za 6–10 gr, kg masła 2–3 zł, mięsa 1–1,5 zł, jajko 6–5 gr [za sztukę]. A zatem nawet pracownik u taniego golibrody mógł przeżyć, nie zarabiając wcale wiele, a pracownik większego zakładu to już w ogóle, choć takich było niewielu. Pracownicy potrafili pracować długie lata w jednej fryzjerni i nie chcieli zakładać własnej.

12.