RRRR-MM-DD
Usuń formularz

Getto warszawskie, cz. II

strona 210 z 696

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 210


Szopy [37] 187

której hkoszty robocizny osiągnęły370w miesiącach czerwiec – sierpień wysokości

½ miliona złotych miesięcznie.

Duże trudności nastręczał problem wyżywienia robotników i wysokości płac. Produkcja shopu była obciążona dużymi świadczeniami na rzecz Transferstelle – 10% od obrotu, zmniejszone później do 2%, 5% na rzecz Wydz[iału] Wytw[órczości] itp. na robociznę szło tylko 50–60%. Wobec niskich, nieomal głodowych płac robotników, starano się uzyskać przydział żywności po cenie kontyngentowej. Robotnik otrzymywał dwie zupy dziennie, co jednak nie było wystarczające. Toteż śmierć głodowa robotników zatrudnionych w shopach nie należała do rzadkości.

W początkach września 1941 r. shopy przeżywały bardzo ciężki kryzys, związany z masowymi reklamacjami ze strony władz wojskowych, które zwróciły wykonane mundury jako źle wykonane. Było to skutkiem pracy akordowej, zmuszającej robotnika do pracy pośpiesznej oraz nieodpowiednia kontrola nad wykonaną pracą. Nie mniejszą winę ponosili majstrowie niemieccy, [3] nieobeznani dostatecznie z rodzajem pracy ii na skutek371tego udzielali niedokładnych wskazówek. Na szczęście sprawę372groźną373ze względu na niebezpieczeństwo oskarżenia o sabotaż udało się załagodzić przez odpowiednie wyjaśnienia. Powyższa sprawa spowodowała głębokie zmiany w organizacji wymiany między dzielnicą żydowską a światem aryjskim. Kupiectwo niemieckie przybyłe z Rzeszy do Guberni chciało robić interesy. Na terenie Warszawy stawiało przeszkody Transferstelle, uzurpując sobie nadmierne kompetencje w stosunku do dzielnicy żydowskiej. Toteż na skutek nacisku kupiectwa niemieckiego nastąpiła na tym odcinku zmiana, dokonana przez władze nadrzędne Transferstelle, mianowicie przez Abteilung Wirtschaft rządu gubernialnego w Krakowie374. Od września 1941 r. Transferstelle miało być jedynie instytucją pośredniczącą pomiędzy kupiectwem niemieckim a żydowskim. Zgodnie z tym nastąpiła też zmiana na odcinku żydowskim. Wydział Wytwórczości przy Radzie Żydowskiej został zamieniony na Wytwórczość Żydowską375, stowarzyszenie z ograniczoną odpowiedzialnością, z kapitałem zakładowym wysokości 100 tysięcy złotych. Kapitał ten powstał nie ze źródeł prywatnych, lecz jako zysk dotychczasowego Wydziału Wytwórczości.

Następstwem zmienionych stosunków było też pojawienie się firmy Toebbensa (kupiec z Bremy) na terenie dzielnicy żydowskiej. Objął on portfel zamówień Transferstelle. Uzurpował sobie kompetencje komisarza, kontrolującego „Żydow[ską] Wytw[órczość]”. Trzeba przyznać, że Toebbens wprowadził ład i porządek do shopu z pomocą Johna, Volksdeutscha z Żyrardowa376, mówiącego świetnie po żydowsku. Wprowadzili oni rygor koszarowy, zmuszając robotników do pracy od 7-ej rano do 7-[ej] wiecz[ór].

Duże zarobki firma ta osiągnęła na skutek uzyskania przepustki na przywóz żywności dla robotników, zatrudnionych w shopach, gdyż produkty sprowadzano nie tyle