RRRR-MM-DD
Usuń formularz

Getto warszawskie, cz. II

strona 263 z 696

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 263


240 Szopy [57]

dłońmi obmywa z krwi synów i córki. Ale czy zdoła wszystkich zawinąć w całun? Czy zdoła wszystkich obmyć? Kiedy krew krzyczy, a ziemia, jak długa i szeroka, zanosi się od płaczu.

Leżą one, dusze, nagie i wstydu pełne, rozproszone i porzucone, bez ablucji i modlitwy pośmiertnej, bez kamienia nagrobnego, zbezczeszczone przez zbójeckie Amalekowe ręce za przyzwoleniem świętej Gminy miasta Warszawy.

Ja mam szczęście – jestem numerem...

[tłum. z j. żyd. Jan Leński]

ARG II 254 (Ring. II/245)

Opis: oryg., rkps (JP*), atrament, j. żyd., 120x193 mm, k. 19, s. 19.

Druk: BFG 1952, t. V, z. 3, s. 53–62; Cwiszn lebn un tojt. Literarisze szafungen in di getos un lagern, oprac. B. Mark, Warszawa 1955, s. 142–149; Ghetto. Berichte aus dem Warschauer Ghetto 1939–1945, Berlin 1966, s. 179–187; Archiwum Ringelbluma. Getto warszawskie, s. 223–228; Selected Documents, s. 662–668.

57.

Po 08.1942, Warszawa-getto. N.N., „Notatki pracownika szopu” Waltera C. Toebbensa

(27.07–14.08.1942 r.).

[1] Notatki pracownika szopu

22.7.[1942] rozpoczął się nowy, tragiczny rozdział w historii Żydów warszawskich. Tego dnia rozwieszono obwieszczenie władz niemieckich głoszące, że wszyscy Żydzi warszawscy zostaną przesiedleni na wschód; wyjątek stanowiła żydowska policja porządkowa (która musiała niestety wykonać to haniebne zadanie) oraz osoby zatrudnione w niemieckich firmach622. Chcąc uniknąć wysiedlenia (tj. transportu do Treblinki), wszyscy zaczęli pchać się do rozmaitych niemieckich firm lub do szopów, pracujących na ich zlecenie.

Ja dostałem się do szopu krawieckiego produkującego wojskowe szynele oraz mundury dla Wehrmachtu, [szop ten] działa na zlecenie firmy W[altera] C[aspara] Toebbensa. Szop powstał kilka miesięcy przed przesiedleniem jako warsztat krawiecki numer 57 pod kierownictwem [pani] Perelman i Filca623, liczył około 100 [osób], jednak w ciągu [2] lipca i [połowy] sierpnia rozrósł się do ponad 500 pracowników. Dla żydowskich kierowników szopów rejestrowanie pracowników stało się nowym sposobem wyciągania pieniędzy od ludności żydowskiej. Wszyscy chcieli się ratować, niewielu zaś było fachowców, których można by przyjąć bez pieniędzy. Za darmo lub za niewielką opłatą przyjmowano pracowników z [własnymi] maszynami. Cena za przyjęcie do szopu sięgała 3000 zł.

Szop znajdował się przy [ul.] Gęsiej 6, na pierwszym piętrze od frontu, musiał jednak zająć kolejne lokale na trzecim piętrze, aby móc pomieścić coraz to większą