RRRR-MM-DD
Usuń formularz

Getto warszawskie, cz. II

strona 265 z 696

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 265


242 Szopy [57] w szopie na noc. Gdy przestano uznawać rozmaite zaświadczenia, zaczęto żądać kart meldunkowych ze stemplem SS. Znów zaczęło się branie pieniędzy za stemplowanie starych kart lub za wyrabianie nowych. [7] Kobiety w ogóle nie miały dotąd kart meldunkowych. Ponadto doszło do tego, że przestano oszczędzać szopy, zaczęto je blokować i zabierać ludzi według uznania SS. Nasz szop przeszedł blokadę razem ze wszystkimi innymi, które znajdowały się w domach przy Gęsiej 6–8. Mieściło się w nich dużo szopów, np. dwa szopy krawieckie 56–57, szop szewski nr 21 oraz warsztat rymarski, wszystkie Toebbensa. Kilka innych szopów naszej firmy [mieszczących się] w tych dwóch domach nie było blokowanych aż do 14.8.[1942], kiedy to i te szopy spotkała tragedia wysiedlenia625. Stało się to w sobotę rano. Byliśmy otoczeni przez kilku Niemców, kilku Ukraińców, a przede wszystkim jednak przez żydowskich porządkowych; padł rozkaz, że wszyscy muszą natychmiast opuścić szopy oraz mieszkania i zejść na ulicę. Większość była posłuszna, rzecz jasna, tylko niewielka część się ukryła. Nasz szop miał [8] dwie ofiary zaraz na miejscu. Pierwszą była pani Perelman, kierowniczka naszego szopu na pierwszym piętrze. Przeciwstawiła się rozkazowi żydowskiego obwodowego, by opuścić szop wraz ze wszystkimi pracownikami, [mówiąc,] że nie opuści go w trakcie pracy oraz, że szop można i bez tego przeszukać. Obwodowy zameldował o tym niemieckiemu oficerowi SS, który natychmiast zastrzelił ją na schodach szopu dwoma strzałami. Drugą ofiarą był niejaki Szejnland626z trzeciego piętra, młody człowiek w wieku 20 lat, który ukrył się w szopie pośród mundurów. Znalazł go Ukrainiec i ciężko ranił podczas rabunku. Zabrano go do szpitala, gdzie [następnie] zlikwidowano go wraz z całą instytucją627. Tych, którzy zeszli na ulicę, ustawiono w rzędy po cztery [osoby], niemiecki esesowiec stał na jezdni przy Gęsiej 4 i wszyscy musieli pojedynczo przemaszerować przed nim z kartą meldunkową [9] w ręku. Część posłał na lewo, ci zostali uznani za fachowców i mieli zostać, pozostałych posłał na Franciszkańską, skąd mieli iść na Umschlag. W karcie meldunkowej miałem wpisane: sprzedawca w fabryce cukierków, możliwe też, że po wyglądzie uznał, że nie nadaję się na pracownika, więc wysłano mnie na Umschlag. Tam prowadziło nas SS [oraz] Ukraińcy i porządkowi żydowscy, na miejscu spotkaliśmy już całą rzeszę Żydów, a wciąż dochodzili nowi, tak, że do wieczora uzbierało się kilka tysięcy osób.

W ciągu dnia zwolniono trochę ludzi, ma się rozumieć za pieniądze lub dzięki protekcji.

[tłum. z j. żyd. Aleksandra Geller]

ARG II 269 (Ring. II 259)

Opis: oryg., rkps, ołówek, j. żyd., 149x193 mm, k. 5, s. 9.

Zob. Archiwum Ringelbluma. Getto warszawskie, s. 134 (regest). Druk: Selected Documents, s. 284–287.