RRRR-MM-DD
Usuń formularz

Getto warszawskie, cz. II

strona 266 z 696

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 266


Szopy [58] 243

Po 7.09.1942, Warszawa-getto. N.N., Relacja pracownika[?] szopu Hermanna Brauera o pierwszej akcji likwidacyjnej getta warszawskiego (brak zakończenia)

[1] Na prośbę jednego z moich przyjaciół, który zajmuje obecnie oficjalne stanowisko w żydowskim życiu publicznym, obiecałem opisać kilka sytuacji z naszej przerażającej rzeczywistości, które mają posłużyć w przyszłości jako dokument osobistych obserwacji.

Niektóre spostrzeżenia są czysto subiektywne, chociaż fakty, które chcę opisać, są prawdziwe i zaczerpnięte z naszej smutnej rzeczywistości. Opisuję je jako naoczny świadek, jako człowiek, który doświadczył i przeżył wszystko, o czym pisze. Bardzo ciężko jest skoncentrować się w chwili, kiedy pisarzowi grozi bezpośrednie niebezpieczeństwo, o którym chce napisać. Jest psychicznie niemożliwe zebrać myśli w czasie zagrożenia, kiedy umysł nastawiony jest jedynie na to jak się ratować. Opisywanie pewnych przeżyć wymaga perspektywy czasu. Autoanaliza i retrospekcja przychodzą zwykle po przeżytych wydarzeniach.

W obecnych straszliwych czasach, kiedy europejskim Żydom grozi całkowita zagłada, kiedy chodzi o przetrwanie narodu żydowskiego, kiedy na szalach historii ważą się losy naszego narodowego być albo nie być, bardzo ciężko jest wziąć pióro do ręki i notować wrażenia. Niebezpieczeństwo jeszcze nie minęło i nikt z nas nie wie, co go jeszcze może czekać. Ci, którzy znajdują się na tonącym statku albo mieszkają w domu opanowanym przez płomienie, nie spisują żadnych wspomnień, ale myślą tylko o tym, jak wydostać się z niebezpieczeństwa. W takim samym położeniu znajduje się każdy Żyd pod panowaniem Hitlera. W tym przypadku nieszczęście jest jeszcze większe, chodzi bowiem o [2] ludzką podłość, a nie o katastrofę spowodowaną ślepymi siłami natury.

Jestem fizycznie i psychicznie całkowicie załamany tym wszystkim, co przeżyłem w czasie obecnej wojny. W wyobraźni nie mogłem sobie przedstawić, że to, co stało się z największą żydowską społecznością na świecie, mogło wydarzyć się w XX wieku w środku Europy. Największy tragediopisarz nie potrafiłby odmalować tak przerażających scen, do których dochodziło na naszych oczach. Szalom Asz jako motto do swojej książki Kidusz ha-Szem628cytuje zdanie ze starej księgi, które ja tutaj przetłumaczę: „Nie opisaliśmy wszystkiego, co Tatarzy i hajdamacy uczynili z Żydami, aby nie zawstydzać rodzaju ludzkiego, który został stworzony na boskie podobieństwo”. W jednym z warszawskich domów zostało zamordowanych więcej Żydów niż podczas pogromu w Kiszyniowie629, który w swoim czasie wstrząsnął całym cywilizowanym światem. Prasa międzynarodowa przez dłuższy czas pomstowała na rosyjską reakcję. Émile