RRRR-MM-DD
Usuń formularz

Getto warszawskie, cz. II

strona 646 z 696

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 646


Służba Porządkowa [102] 623

Dnia 25 kwietnia 1941 roku o godz. 21 minut 30, po wyjściu z siedziby [Rejo]nu II Służby Porządkowej, gdzie odbyła się odprawa służby nocnej, zostałem na ulicy Żelaznej niedaleko zbiegu ulicy Żelaznej i Chłodnej wraz z porządkowymi Rotsztajnem i Wizenfeldem1508otoczony przez kilku uzbrojonych funkcjonariuszy Lagerschutzu1509poturbowany pałkami gumowymi, pozbawiony czapki, opaski i numeru służbowego i pod groźbą użycia karabi[nu] brutalnie popchnięty do szeregów przechodzącej kolumny obozowiczów.

Moje próby wyjaśnienia, że pełnię w tej chwili służbę, że posiadam legitymację podpisaną przez Władze Niemieckie i że Służba Porządkowa jest wolna od pracy w obozach dały efekt wręcz odwrotny i spowodowały cały szereg nowych uderzeń pałkami gumowymi po twarzy i plecach. Usiłowałem, przechodząc przez wylot na Chłodnej, zwrócić się do pełniącego tam służbę wartownika niemieckiego, aby spowodować jego interwencję, ale zostałem przez kilku funkcjonariuszy Lagerschutzu siłą odepchnięty, przy czym zagrożo[no] mi, że na wypadek odwrócenia głowy zrobią natychmiast użytek z broni.

Pognano nas bez czapek pod gradem uderzeń aż do Dworca Wschodniego i zmuszono po drodze do dźwigania na barkach odstających obozowiczów, przy czym po drodze członkowie Lagerschutzu stale odgrażali się: «My wam pokażemy za wasze skargi na nas przed Niemcami», żywymi z na[…] [73/45] aa[…]aa przy czym służyło to funkcjonariuszom L[agerschutzu] aa[…]aa żartów pod adresem Służby Porządkowej.

I tak zawlekli mnie koleją do Garwolina, stamtąd piechotą do odle[głej] o 25 kilometrów Wilgi i posadzono w obozie pracy bez ekwipunku, [bez] koców, bez jedzenia, bez możności zawiadomienia rodziny o moim l[osie]. Po drodze obozowicze opowiedzieli mi, że konwój eskortujący od[dział] obozowiczów zwolnił, niebezinteresownie, trzech obozowiczów na rogu Wroniej i Chłodnej i, ażeby skompletować oddział, wybrał trzech funkcjonariuszy Służby Porządkowej jako zastępstwo. W mojej obecności obozowicze urzędowo donieśli o tym naczelnikowi obozu, podając dokładnie nazwiska uwolnionych.

W obozie tym przetrzymano mnie do dnia 28 kwietnia roku bieżącego do godz.

17-ej. Mój trzydniowy przymusowy pobyt w Wildze pod Garwolinem nasunął mi cały szereg spostrzeżeń, które pozwolę sobie tutaj naszkicować.

Obóz Wilga–Casino znajduje się o 25 kilometrów za Garwolinem w suchej lesistej okolicy. Obozowicze umieszczeni są w jednym budynku oraz w nowo wybudowanym baraku, bardzo wygodnym. Barak wyposażony jest w prycze trzypiętrowe, posiada dwie świetlice wraz ze stołami i ławkami, podłogą drewnianą i wentylatory. Chwilowo obozowicze śpią na wiórach, w dniach najbliższych mają otrzymać słomę jako podściółkę. Kuchnia znajduje się w oddzielnym budynku. Na dziedzińcu wybudowana jest latryna typu wojskowego, zaopatrzona w daszek. Budowa drugiego baraku jest na wykończeniu.