156 [9] Materiały Racheli Auerbach
[35] Abram Morewski
CHOLERA
Fragmenty wspomnień aktora – Żyda.
Jesienią 1908 roku wróciłem do Petersburga, do szkoły dramatycznej.
Z dyplomem „pomocnika aptekarskiego” w kieszeni przestałem się bać każdego rewirowego na ulicy i drżeć w nocy przed każdym stróżem pilnującym bramy. Nie brakowało mi już teraz „prawa zamieszkania”, czułem się panem sytuacji.
Moi znajomi twierdzili, że chyba dostałem bzika, tak często i donośnie dawałem wyraz poczuciu, że posiadam „prawo zamieszkania” w Petersburgu.
Niełatwo dobrałem sobie mieszkanie. Namęczywszy się ubiegłego roku na zmianę aż w czterech pokojach, gorszych jeden od drugiego, chciałem sobie to obecnie powetować apartamentem szczególnie eleganckim.
– Przede wszystkim pokój słoneczny!
– Wariacie! W Petersburgu, w jesieni – słońce?
Szkoła przeniosła się również do nowego pomieszczenia, znajdującego się tuż przy „miedzianym jeźdźcu” na „angielskim wybrzeżu”.
Szukałem pokoju w sąsiedztwie i nie mogłem znaleźć. Była to najbogatsza okolica Petersburga i któż tam miał ochotę wynajmować pokój, w dodatku Żydowi – aktorowi?
Skoro jednak powodzenie człowiekowi dopisuje – to na całej linii.
I tak spacerując pewnego razu „wybrzeżem” ujrzałem po przeciwnej stronie nowy ogromny szyld z napisem: „Pokoje umeblowane”.
Przeszedłem przez „Nikołajewski most” i w ciągu trzech minut byłem na miejscu. „Pokoje” mieściły się po słonecznej stronie, z oknami na rzekę – pycha!
Zakwaterowałem się.
Tak się zaczął drugi mój rok w szkole – już bez trosk, bez Janowa, wśród najlepszych aspiracji.
O ile czytelnik pamięta jeszcze jak ja siedziałem w Dorpacie na bruku miejskim i cieszyłem się „moim miastem” – nie zdziwi się zapewne, gdy mu opowiem jak wracając pewnego razu późno w nocy z Ignatowem, rzuciłem się na ziemię i jąłem całować kamienie mostu Nikołajewskiego, [36] który radował przez cały dzień moje oko swym potężnym ruchem, widocznym z mego okna na trzecim piętrze...
Ale...
To „ale” nie jest już beletrystyczną przyprawą, jak tytuł poprzedniego rozdziału. „Ale” jest istotną treścią wszystkich moich rozdziałów...
Ale – wybuchła cholera.
Smutnej sławy epidemia cholery w Petersburgu w roku 1908-mym.
Zaczęła się około 5 września, rozszerzała się z błyskawiczną szybkością i około 20 dosięgła już 400 ofiar dziennie.