RRRR-MM-DD
Usuń formularz

Spuścizny

strona 208 z 464

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 208


Materiały Racheli Auerbach [10] 185

nek, a już trzeba wycinać dalsze. I mimowolnie każdy musi sobie postawić pytanie, do której warstwy będzie należał on sam i co się prędzej skończy: wojna czy on?

[50] 13 II 1942

Nowy, możliwie krótki bilans śmierci. O czymże innym pisać bym mogła w związku z moją działalnością w kuchni. Z wolna dojrzało we mnie przeświadczenie, że cała działalność naszych instytucji dobroczynnych nazwana być powinna śmiercią na raty, rozkładaniem śmierci na raty. Należy sobie nareszcie to uświadomić, że uratować kogoś od śmierci nie możemy, nie mamy czym. Możemy tylko śmierć tę odwlec, przewlec, ale nie zapobiec jej. W mojej praktyce nie udało mi się to z ani jedną osobą. Ani z jedną! A trudno byłoby mi może zarzucić, że mniej się zadawałam z moimi podopiecznymi jak inni działacze, kierownicy punktów itp. Strasznie złośliwy i nietaktowny, niedelikatny w najwyższym stopniu był więc [51] makabryczny dowcip znajomego pana, że w moim opiekowaniu się kimś leży jakaś fatalność, że wszyscy ci, którymi ja się specjalnie opiekuję, muszą umrzeć, a ten złodziejaszek Gelhart (napisał do mnie w tych dniach) dobrze zrobił, że zawczasu zwiał spod mojej opieki. Do obozu się dostał i wyszedł żywcem, a gdyby był został na miejscu – kto wie?... Bardzo mnie to zabolało – powiedziane w momencie zawiadomienia o śmierci Guci, „śmierdzącej Guci”, która zmarła przed pięciu dniami w szpitalu zakaźnym – ostatnia już może z moich „podopiecznych”. Ostatnia postać z „peryferii” kuchni. Jesteśmy bezsilni, pracujemy w próżni. Jedynym rezultatem pracy naszej [52] jest może tylko to, że całe getto nie wymrze od razu, że śmierć ulega pewnej reglamentacji, że jednak jako tako nadążyć można z grzebaniem trupów. Losu niczyjego odwrócić nie jesteśmy w stanie. Kto raz pozbawiony został dachu nad głową i czystego łóżka, kto nie ma już osobnego kąta, tego zguba jest przypieczętowana. Wymierają już ostatki „pierwszej aliji”198 z 1939 roku, tych z b[…]b, Sierpca, Kalisza itd.199, a stopniowo dojrzewają dalsze warstwy. „Punkty” to są wielkie umieralnie, miejsca których straszliwość przechodzi wszystkie znane wzory. Na jednym z nich spędziła ostatek swego czternastoletniego żywota „śmierdząca Gucia”. Niemniej ani ona, ani Brexmeier, ani Bajla F.200, ani nikt inny, nawet na tamtym świecie [53] gdyby ich ktoś zapytał, nie oskarżyliby mnie na pewno o to, że to moja opieka przyniosła im śmierć. Nie uratowałam ich, ale może przynajmniej uchroniłam ich od ostatecznej rozpaczy w ostatnim okresie życia, dałam im iluzję,