224 [10] Materiały Racheli Auerbach
rowerowy – i ten bb[…]bb obrócił się na pięcie jakby pomyłkowo tylko bb[…]bb jezdni przy skwerku. Zawraca w klin prawy. Bogu ducha winien. I tak samo Bogu ducha winni przechodnie, którzy idą ludnym przed chwilą chodnikiem. Idą sobie w jedną lub w drugą stronę jakby nigdy nic. I niczego nie widzą i niczego widzieć nie chcą. Ale oto znowu gdzieś nacisnął ktoś elektryczny guzik. Prąd włączony. Czarne żywe kulki wysypały się z powrotem z chodnika na jezdnię. I znowu skaczą b[…]b pędzą, lecą. I znowu siedzi okrakiem na murze żywy żuraw, znowu ciągnie ciężary. Na dół i do góry, do góry i na dół, z prawej na lewą i z lewej na prawą, na dół, do góry i na dół…
[48] b[…]b Staszek, Tadek, Janka, Władzia. [Strona] prawa nawołuje lewą. Berek, Muniek Chawka, [pani] Mojszelowa, pani Mojszelowa [sic!]. Musi to być [nie lada] autorytet w branży – Pani Mojszelowa. Strona lewa nawołuje prawą. Na uboczu znajduje się zresztą [w murze] rozmownia służąca do zamówień rozliczeń itp. bb[…]bb też do, równie często nieodzownych, kłótni (słyszałam, że raz przy którejś bb[…]bb przystawiono z jednej i drugiej strony drabinę, bo dwaj kontrahenci potrzebowali ze sobą pomówić bb[…]bb). Dziura wielkości twarzy i na wysokości twarzy. Gdy nie ma przed tą dziurą twarzy ludzkiej, prześwieca przez nią trochę zieleni, skrawek wolnej przestronnej ulicy. Tam i z powrotem fruwają bez przepustek ponad murem stada [wron]. Także szmugiel. [Kontrabanda] z drugiej strony. Niedługo zaś na wrzynającym się klinem w jezdnię skwerku przed pałacem Mostowskich zakwitną jaśminy, a jeszcze potem lipy przed arsenałem. I nic już lata tego b[…]b na to nie poradzą. bb[…]bb Dziurą i górą, rankiem i wieczorem i przez całą noc iść będzie szmugiel bb[…]bb na ulice ghetta. Temat na balladę à la [Manger?] bb[…]bb do zapachu przekradającego się przez mur…
W[arszawa] 12 VI 1942
Przechodziłam dziś popołudniu Przejazdem o tej samej porze co wczoraj. Potem patrzyłam przez to samo co wczoraj okno na ulicę po jednej i drugiej stronie muru. Pustki, martwota, żadnego ruchu.
Jak to się stało – pytam wieczorem znającą się na rzeczy osobę. Czyżby to nareszcie wskutek represji? A przecież mówicie wszyscy, że represje, strzelanina, ilość zabitych nie mają żadnego wpływu na ruch pojazdów, że w pół godziny, w dziesięć minut po zabiciu jednej, a w kilka chwil potem dwu osób, na Przejeździe szmugiel szedł zupełnie jak przedtem, że po zastrzeleniu codziennie po kilku i kilkudziesięciu osób na Krochmalnej i w innych punktach „robota” nie wstrzymała się ani na włos. Że nawet na ceny fakty te słaby mają wpływ, a jedyną wytyczną są jedynie zjawiska ekonomiczne. A jednak, widziałam sama. Zamarł ruch.
– Głupia – odpalił znajomy – nie było ruchu, bo nie było towaru. Nie zawsze towar jest i nie zawsze robota się opłaca…