RRRR-MM-DD
Usuń formularz

Spuścizny

strona 88 z 464

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 88


Materiały Racheli Auerbach [1] 65

Oddzielność obu wyróżnionych momentów.

Inaczej zupełnie dzieje się z przyjacielem pana M. Dla niego wygląd M. posiada przede wszystkim „wyraz cierpienia”. „On musiał coś bardzo ciężkiego przejść” formułuje sobie od razu po cichu sąd o stanie przyjaciela, nie mając przy tym wcale na myśli możliwej choroby. Chodzi nam w tym przypadku przede wszystkim o wyraźne oddzielenie dwóch osobnych momentów w akcie spostrzegania postawy zewn[ętrznej] pana M. Uwydatnia się to w tym, że ujmując świadomie pewien kompleks cech, a nawet ujmując te cechy jako „wyraz twarzy”, dwie osoby co do dalszej części aktu spostrzegania idą oddzielnie. Dla jednej wyraz ten jako kompleks cech psychofizycznych staje się symptomem przede wszystkim stanu fizjologicznego, dla drugiego stanu psychicznego. Otóż fakt, że w akcie ujmowania postawy zewn[ętrznej] różne osoby do pewnego punktu idą razem, następnie zaś dochodzą do różnych sądów, skłania nas do odgraniczenia dwu części aktu poznawczego, przeprowadzając linię demarkacyjną między tą częścią aktu i wytworu, która uwarunkowana jest głównie przedmiotowo, a tą, która jest uwarunkowana głównie podmiotowo.

Musimy tu zatem wskazać na odmienność uwarunkowania, o której już powyżej wspomnieliśmy.

Odmienność uwarunkowania.

Czym możemy wytłumaczyć odmienność sądu lekarza i przyjaciela o stanie osoby M.?

Wyobraźmy sobie, że lekarz i przyjaciel posiadają bardzo podobne właściwości wzrokowe i w chwili patrzenia na twarz pana M. ten sam stan napięcia uwagi, a także rodzaj doświadczeń warunkujących ujmowania przedmiotów widzenia, tak że ich optyczne obrazy tej twarzy w wyobrażeniu spostrzegawczym byłyby bardzo zbliżone do siebie. Nie ulega wątpliwości, że także i w tym wypadku sądy ich o stanie psych[icznym] pana M. mogą być zgoła różne. Dają się one zaś wytłumaczyć, po pierwsze, różnym stanem wiedzy obojga o przyczynie złego wyglądu M. Gdy jeden łączy go z przebytą chorobą, drugi nie jest jeszcze zupełnie o chorobie poinformowany. P o wtór e, może tu odgrywać rolę różny ich stosunek osobisty do M. W przyjacielu np. „cierpiący wyraz twarzy” budzi silniejszy współdźwięk uczuciowy. Przypomina mu jakąś [71] inną sytuację, w której M. wyglądał podobnie jak teraz, a jako przyczynę sam podawał cierpienia natury psychicznej. Po trzeci e, także poza obserwacją pana M. leżące doświadczenie psychognostyczne w ogóle146obu osób dostarcza im innych dat co do możliwych