RRRR-MM-DD
Usuń formularz

Getto warszawskie

strona 133 z 597

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 133


106 Uchodźcy i przesiedleńcy [14]

nymi odorami pokoju i wygląda, może któryś z sąsiadów poczęstuje ją brukwią. Nic lepszego nie może od nich oczekiwać. Lekarka twierdzi, że kobieta ta nie jest chora, lecz z dnia na dzień słabnie z głodu. Wieczorem, kierując się już ku wyjściu, dolatują do nas krzyki z sali 7–ej. Ludzie nas informują, że to ta 35–cio letnia umiera. Prędko z siostrą spieszymy do pokoju, na którym wisi pięknie wystylizowanymi literami szyldzik: Ambulatorium. Obowiązkiem jest ratować człowieka konającego, lecz na półeczce tego lekarskiego pokoju stała tylko flaszka z jodyną. Kobieta umarła...

Dziś nie było chleba z powodu nie zainkasowania dziesięciogroszówek. Na tym tle dochodzi [4] do ciągłych zatargów między Patronatem a nami. Jesteśmy w przekonaniu, że ludzie Ci nie są w stanie ponosić tego ciężaru. Podopieczni są bardzo rozgoryczeni. Patronat oświadczył nam, że na posiedzeniu „jointowskim”* dyrektor Giterman19 wyraził się, że chleb jest obecnie luksusem. Ciekawa jest odpowiedź społeczników.


Dnia 21 marca

Zebraliśmy dziś na chleb od delegatów, którzy przybyli z wizytą do swoich ziomków. Z wszawicą nadal nie możemy sobie radzić. Ludzie nie mają odzieży, pościeli i mydła. Nie mamy do dyspozycji gotowanej wody. Znikoma tylko część jest w stanie sobie dogotować. Nie mamy drzewa. Dziś wysłano chłopca z 10–ej sali do szpitala. Podejrzenie na tyfus plamisty. Braciszek młodszy tego chłopca jest również chory. Trawi go silna gorączka. Nieszczęśliwy ojciec nie może się postarać, nawet o trochę gotowanej wody. Kobieta nazwiskiem Sztyft zwariowała. W ghetcie łódzkim zostawiła męża i troje synów. Przed wojną była właścicielką dużego sklepu. Cały dzień śpiewa, a posiłków żadnych nie pobiera. W piwnicy na sali 12 zmarło panu Bolianowi dziecko 7–letnie. Wracając z kąpieli chłopak się przeziębił, spuchł i przybrał niemożliwe rozmiary. Z braku medykamentów chłopak nie był leczony. Po kilku dniach zmarł.


Dnia 23 marca

W kancelarii panuje wielki ruch. Robi się wykazy podopiecznych. Listy te idą do różnych organizacji charytatywnych. Dzień w dzień odwiedzają nas goście z różnych Komitetów. Panowie ci zapisują stan liczebny naszego schroniska, śmiertelność, oglądają, szperają i piszą. ŻTOS, Gmina, Referat Uchodźców20, Urząd Statystyczny21, Komisja Przesiedleńcza, [5] Centralna Komisja Uchodźców22, Panowie