458 Żydzi i Polacy. Asymilatorzy i neofici [55]
liwościach i uprawnieniach Gminy. Przeciętny Polak wyobraża sobie, że Gmina jest to co najmniej autonomiczny rząd żydowski, który ma niesłychanie szerokie wpływy w kołach niemieckich i może, przy pomocy swoich niewyczerpanych zapasów złota, przeprowadzić literalnie wszystko. Słyszałem kilka razy wyrazy żalu, że na naszym gruncie nie ma podobnej instytucji!
O rzeziach i mordach masowych jak w Chełmnie, Wilnie98 i in[nych] przez długi czas nie było wiadomo w ogóle nic. Ostatnio, szczególnie od czasów Lublina99, zaczyna się o tym mówić więcej. Reakcja jest znowu różnorodna. W kołach zupełnej ciemnoty i chamstwa można nawet spotkać czasem apoteozę tych rzeczy. Na ogół jednak reaguje się znowu specyficznie po polsku: wzdycha się „Że tu, panie, takie rzeczy straszne się dzieją”, „że to mi też nie wesoło”, „że to dzisiaj ich, jutro nas”. Ten i ów powie: „Rozumiem pobić, obrabować, zamknąć — ale zabijać!”. Ta i owa westchnie, czasem łezkę uroni — i wszystko. Mdli współczucie ubrane w humanitarną formę. Żadnych wniosków, żadnego [6] odruchu pomocy, żadnego głębokiego wstrząsu, przejęcia, oburzenia... Mówiłam oczywiście przez cały czas o realnej przeciętnej czerni warszawskiej. W kołach inteligencji przeważa opinia, którą cytowałam na wstępie: nie wolno Żydom pozwolić wrócić na ich stanowiska. I co najwyżej mocniejszy jest nieco moment litości i kulturalnego oburzenia na bestialstwa. I tu jednak wie się o sprawach i losie Żydostwa mało, a myśli się jeszcze mniej.
Jeżeli bowiem mówić o zmianie na lepsze w stosunku do Żydów, to występują one u dwu warstw: duchowieństwu i... arystokracji. O ile chodzi o duchowieństwo, to nie czyńmy sobie na ogół złudzeń co do wartości jego większej części, trzeba jednak stwierdzić, że ogólnie są zmiany na lepsze, i to zmiany poważne. Zaczyna to się od góry, od episkopatu. Biskupi mieli zawsze na pieńku z państwem, czuli się w prawach średniowiecznych metropolitów i bronili zażarcie swej suwerenności przeciwko państwu. Teraz jednak wszystko się zmieniło. Teraz są oni nosicielami zdrowej myśli narodowej i prawdziwymi męczennikami ojczystej sprawy. A w ich ujęciu piętnowanie nieludzkich barbarzyństw niemieckich, dokonywanych na Żydach, zajmuje poważne miejsce. Jest to jedyny bardziej głęboki i szczery głos oburzenia i potępienia. Niespodziankę sprawili również arystokraci polscy, których uważano u nas za przegniłych do szczętu i pozbawionych wszelkiej narodowej wartości. I okupant, jak widać był podobnego zdania, gdyż wysunął ich [7] na czoło naszego życia społecznego, powierzając im kierownictwo opieki społecznej. Ale wbrew przewidywaniom panowie hrabiowie postawili się hardo i Ronikierowie100,