488 Żydzi i Niemcy [64]
Więźniowie w celi zaopiekowali się mną bardzo troskliwie, obsługiwali mnie, podawali wszystko, a wielu nawet płakało na mój widok. Byli to sami [13] „polityczni”. Chcecie wiedzieć, kto jest u Niemców „politycznym”? Jeden np. pracował w fabryce, do której jeden z robotników przyniósł kiedyś tajną gazetkę, inny opowiada[ł] nowinę z radia angielskiego, a kilku w ogóle nie wiedziało, za co siedzi.
Na drugi dzień rano zarządzono apel, wszyscy (za wyjątkiem mnie, naturalnie, ponieważ nie mogłem się ruszyć) stanęli w szeregu na baczność i zjawił się jeden z tych Niemców, którzy mnie katowali. Widząc mnie leżącego zmarszczył się, ale potem widocznie sobie uświadomił, że nie jestem w stanie się podnieść, bo podszedł, uderzył [14] mnie kijem i rzekł: „No! Der Jude — soll er liegen!”41
O godzinie 12 był spacer, na który także nie poszedłem.
Następnego dnia zabrali mi moje ubranie i dali więzienne, domyśliłem się, o co im chodziło: było ono tak przesiąknięte krwią, że woleli mi nie zostawić takiego dowodu swego bestialstwa.
Tak przeleżałem przez 3 dni w spokoju. Czwartego, gdy nadeszła pora spaceru, jeden z gestapowców oświadczył: „Du Musst a[...]a gehen Jude!”42 Nie było rady; zawlokłem się jakoś z pryczy, ale na dziedzińcu więziennym siły mnie opuściły [15] i ległem w jakiejś kałuży. Na szczęście pozwolono mi tak leżeć. Wówczas dopiero przekonałem się, czym jest w rzeczywistości ten „Spacer”: gimnastyką. Gimnastyką, która najzdrowszego człowieka nabawiała wady serca. Najczęściej używanym ćwiczeniem było „padnij, powstań”, które w pawiakowskiej modyfikacji wyglądało tak: Więźniowie musieli biec gęsiego naokoło podwórza, gdy nabrali odpowiedniej szybkości, padał rozkaz „padnij”, który trzeba było momentalnie wykonać. W parę sekund później rozkazywano „powstań” i biegiem” potem znów [16] „padnij” itd. Pomijając już okropne zmęczenie, jakie to ćwiczenie powoduje, należy wziąć pod uwagę, że cały dziedziniec był wysypany ostrym, kolącym żwirem, a człowiek, który padł w biegu posuwa się jeszcze mocą swej bezwładności parę cm [centymetrów], zanim się zatrzyma. Po wtóre, po deszczu tworzyły się olbrzymie kałuże, których nie było wolno omijać. Drugim ćwiczeniem była „żabka” polegająca na skakaniu w kucki dookoła dziedzińca.
Miało tę wyższość nad poprzednim, że normalny człowiek już po kilku skokach stracił siły i musiał czołgać się na [17] czworakach i zdzierał sobie skórę z dłoni i kolan. Teraz pojąłem, dlaczego wszyscy moi towarzysze kuleją i mają opuchnięte ręce.
Oszczędzano mnie tylko przez dwa dni, trzeciego dnia musiałem już wykonywać wszystkie ćwiczenia, nie mówiąc o tym, że przy każdym apelu otrzymywałem kilka ciosów: