RRRR-MM-DD
Usuń formularz

Getto warszawskie

strona 100 z 597

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 100


Obrazy getta [6] 73

[17] „Sztuka”

Tu inna zupełnie atmosfera. Tu rej wodzą mechesi, wykształcona burżuazja, „hi[g]h life” getta, dumni, że i przed wojną byli bogaci, z pog[a]rdą patrzą na nowobogackich paskarzy. „Ci obok okna to przed wojną mieli w naszym banku protestowane weksle, nie wykupywali ich, posądzeni byli o złośliwą plajtę, groziło im więzienie, gdyby nie wojna...” — informuje mnie z wyrazem pogardy kelnerka z wyższym wykształceniem. Atmosfera snobizmu, arystokratycznej pozy, próżności i fałszywej elegancji zalewa salę. To przeważnie stali bywalcy przedwojenni „Ipsu”178, „Ziemiańskiej”179, „Zodiaku”180, „Symu”181, „Europy”. Trzymają fason, oddzielają się od „gminu”, skupiają się około „Sztuki”, którą z namiętnością równą tej z Ziemiańskiej, snobistycznie kultywują. Są nieco oczytani, czytali „Wiadomości literackie” chodzili do „Qui pro Quo” czy „Cyrulika”182, znali Tuwima, Słonimskiego183, Hemara. Teraz zadowalają się Szlenglem, [18] Fokszańskim184 i Włastem, cieszą się „Księciem” Goldfederem, emocjonują się śpiewem Wiery Gran. Tu ani języka żydowskiego ani pieśni żydowskiej na lekarstwo. Z gąb ich widać, że gn[ębi] ich przede wszystkim narzucona łączność z masami getta, nie chcą znać żydostwa, chodzą przecież pilnie do kościoła w każdą niedzielę185, nienawidzą ulicy, nie znoszą faktu, że są zglajchszachtowani z „parchami, Żydłakami”, że dzielą wspólny los.

W „Sztuce” wyzwalają się ich tęsknoty. Pani Czarnecka, współwłaścicielka (wychrzczona, mąż pracuje w Gminie)186 chodzi dumnie wśród stolików, bada, czy wszystko w porządku, dogląda swych owieczek. Pani a[...]a gospodarzy tak jak pani ambasadorowa na przyjęciach u siebie, choć konsumpcja kosztuje 11 zł. Kelnerki wykształcone, z „najlepszych sfer” odpowiednio nieudolne i odpowiednio też chucpowate, z łaski obsługują gości i mylą się za często przy rachunkach. Ale arystokracja we Francji kiedyś i w Rosji niedawno miała złe [19] czasy. Więc i ich martyrologia jest święta. Stąd ten słodki, cierpiętniczy śmiech wyższości... Kawiarnie Małego getta