„Słowo Młodych”, nr 9–10 [8] 423
Żywa kultura obejmuje wszystkie dziedziny życia. Wszystko, co życie dla życia stwarza – to jest kultura. Praca na roli, budowa domów i wszelkiego rodzaju budowli – budowanie dróg i tak dalej, i tak dalej, wszelka praca, wszelkie rękodzieło, wszelkie wykonywanie – to kultura440. To jest podstawa kultury, jej materia. Porządek, sposób, kształty, w jakich te rzeczy są robione – to wszystko są formy kultury. Wszystko, co odczuwają, myślą, przeżywają ci, którzy pracują podczas pracy i poza nią, te wszystkie stosunki powstające z tego wszystkiego w związku z żywą naturą – to wszystko przecież jest duchem kultury. Z tego pobiera soki żywotne wyższa kultura – a więc wiedza, sztuka, wierzenia i poglądy, pieśń, czynność, prawo. Kultura wyższa, względnie kultura w ciaśniejszym pojęciu, ta którą się u nas zazwyczaj ma na myśli, kiedy mowa jest o kulturze, jest przecież tylko śmietanką kultury w ogóle, kultury w najszerszym pojęciu. Ale czy można otrzymać śmietankę bez mleka? Albo czy można zbierać śmietankę z cudzego mleka i uważać ją za stuprocentowo swoją?
A czego my szukamy w Erec Izrael, jeżeli nie tego, czego nie możemy znaleźć gdzie indziej na całym świecie – żywego mleka, żywej kultury. Nie kulturę akademicką przycho[16]dzimy tu budować, dziś kiedy niczego nie mamy, ale żywą kulturę, w której kultura akademicka jest zawarta w każdej jej drobinie, w każdym atomie, kulturę żywą, do której potrzeba tylko narzędzi, by z niej kulturę akademicką wydobyć. Przybywamy, by zbudować wierzenia i poglądy wyrosłe z życia, sztukę wyrosłą z życia i prawo z życia wyrosłe; i możemy jeszcze dodać, że przez to chcemy zbudować związek z życiem, albo ściślej żywy związek między teraźniejszością a przeszłością. Przybywamy tu, by tworzyć życie, nasze życie, według naszego charakteru i naszego ducha.
W tym miejscu poczuwam się jednak do obowiązku ujęcia sprawy w sposób jaśniejszy, choć z tego, co było powiedziane, rzecz jest już dość zrozumiała.
Przecież my jesteśmy dziećmi Boga, który wszystko stworzył jednym słowem wypowiedzianym, jeżeli zaś tu mówię o tworzeniu życia, to bynajmniej nie myślę tworzenia na Jego sposób, przy pomocy rozkazu i gadania wyłącznie. Przeto trzeba jasno powiedzieć: naszym dążeniem w Erec Izrael jest, byśmy sami wykonywali własnymi rękami wszystkie zajęcia i rękodzieła praktyczne, od najbardziej uczonych, najczystszych i najłatwiejszych, do najprostszych, najprzykrzejszych i najcięższych, byśmy odczuwali to wszystko, co odczuwa ten, który te prace wykonywa, przemyśleć te wszystkie, co on myśli441, żyć tak jak on żyje, ale na nasz sposób.
Ale u nas jest możliwe, że w chwili, kiedy gromadzą się przedstawiciele narodu z wszystkich krańców wygnania i nawet z Erec Izrael, by się naradzić442nad tym wszystkim, co można zrobić dla naszego odrodzenia i dla naszego wyzwolenia, że w chwili, kiedy mowa jest o żywej kulturze, że w tej właśnie chwili nikomu nie przyjdzie na myśl, by mówić o podstawie wszelkiej kultury, o tej najistotniejszej rzeczy, której nam brak – o pracy. Taki kontrast jest tylko u nas możliwy. U nas jest możliwe, by dwa krańcowe odłamy, z których jeden głosi odrodzenie zakonu, a drugi odrodzenie narodu, zamiast oprzeć się na zagadnieniu, co to jest żywa kultura i co ona może dać im, [jak i w]szystki[m człon]kom narodu, u nas jest możliwe, by, zamiast zająć się tym,