RRRR-MM-DD
Usuń formularz

Dzienniki z getta warszawskiego

strona 107 z 476

Osobypokaż wszystkie

Miejscapokaż wszystkie

Pojęciapokaż wszystkie

Przypisypokaż wszystkie

Szukaj
Słownik
Szukaj w tym dokumencie

Transkrypt, strona 107


Część I. Dziennik Abrahama Lewina [8] 93

Wilna234, Słonimia itd. jeżeli wojna [13] i okupacja będą, broń Boże, trwać jeszcze wiele lat.

Jak mówi znane przysłowie: „Nie ma żadnej reguły i żadnego wyjątku”235. Kiedy idzie się przez getto i patrzy się uważnie na przechodniów, można też czasem zauważyć żydowską kobietę w odmiennym stanie. Dziś widziałem dwie takie kobiety. Zrobiło to na mnie wielkie, chciałoby się powiedzieć kolosalne, wrażenie. Jeżeli żydowska kobieta może w obecnych ciemnych i bezlitosnych czasach zebrać się na tak wielką odwagę i podjąć się sprowadzić na świat nowe żydowskie życie, a potem je wychować – jest to wielkie bohaterstwo i śmiałość. Gdybym miał choć najmniejszy talent poetycki do pisania wierszy, napisałbym gorącą odę do ciężarnej kobiety albo młodej żydowskiej matki w getcie. Zasługują one na to, aby postawić im pomnik na jednym z niewielu skwerów w getcie. Naturalnie jeżeli dożyjemy tego, aby zobaczyć koniec nazistowskiego potwora i nadejście lepszych czasów.

Przynajmniej symbolicznie nie pozwalają te bezimienne bohaterki, aby całkiem zostało zgaszone światło Żydów i żydostwa. Proponowałbym, aby wszystkim dzieciom, które urodzą się w getcie, nadawano symboliczne imię: chłopcom – Menachem236, dziewczynkom – Geule237. Niech te nowo narodzone duszyczki, które przychodzą do tej zamęczonej i udręczonej żydowskiej wspólnoty, będą dla niej światełkiem pocieszenia.

Niedziela, 5 lipca 1942 r.

Dziś mieliśmy pierwszy letni dzień w tym roku. Słońce grzało tak łagodnie. Niebo było tak jasno błękitne, nie dało się na nim zauważyć ani jednej chmurki. Jakże ciężko jest w taki wspaniały letni dzień znosić zatęchłe gettowe powietrze! W dodatku kiedy ponad wszystkim szybują skrzydła anioła śmierci.

W ostatni piątek, w porze obiadowej, Niemcy przywieźli z aryjskiej strony pewnego dobrze zbudowanego i ładnie ubranego mężczyznę w średnim wieku, zaprowadzili go na Nalewki 10 i strzelili do niego 5 razy. Mężczyzna nie zmarł od razu. Męczył się jeszcze przez godzinę w cierpieniach agonii. Okazało się, że zamordowany był Żydem, który prawdopodobnie mieszkał po aryjskiej stronie.

[14] Ze znanym w Warszawie adwokatem Rotfeldem (pochodzi ze wschodniej Galicji) przed kilkoma dniami zdarzyła się następująca smutna historia: o wpół do dziewiątej wieczorem przechodził z Waliców na Krochmalną, to znaczy z tzw. małego getta do „dużego”. Na rogu Krochmalnej i Waliców zawołał go niemiecki oficer i grzmiąco