Część I. Dziennik Abrahama Lewina [9] 175 i posługują się nim często polscy rzemieślnicy – tokarze; oznacza ono: skrobać, oczyszczać. Żydowski młodzieniec chciał mi dowieść, że słowo to pochodzi z hebrajskiego i że składa się z dwóch słów: „liszbor bar”581(i wyszli synowie Jakuba do Egiptu kupić zboże582). Drugim źródłem, z którego żyje jeszcze więcej Żydów niż z poprzedniego, jest sprzedaż tszuches (cyczuchy583). Słowo to oznacza wszystkie rodzaje starej odzieży, a przede wszystkim powłoczki. Prawie każdy Żyd żyje z wyprzedaży dobytku – swego i nie swego. Poczucie własności, mojego i twojego – zupełnie się zatarło. Syn Izraela584, który nigdy by nie tknął cudzego mienia, teraz nie namyśla się długo, wkłada do swej teki wszystko, co mu się nawinie pod rękę. Ci, którzy nie sprzedają własnego dobytku, kupują „tszuches” i odsprzedają je innym, a ci z kolei sprzedają je Polakom poza gettem. I z tego właśnie żyje wielka część ocalałych.
Pochodzenie etymologiczne tego słowa jest z języka żydowskiego. Od słowa „cichlech” – słowo „cichn” – powstało u Polaków „czuchy”585. [106] Stało się ono popularne wśród młodych i starych – chociaż tych już prawie nie zostało – w getcie.
Kiedy przyjrzeć się przechodniom w warszawskim getcie, widać, że zdecydowana większość ich nie jest z Warszawy. Są to ludzie z małych miasteczek, uchronili się przed deportacją, ukrywając się w najrozmaitszych zakamarkach. Widzi się na ogół niewyszukane twarze prostych ludzi. Nie widać średniej klasy miejskiej i inteligentów z wyższym wykształceniem. Z przedsiębiorców i kulturalnego żydostwa warszawskiego pozostały tylko pojedyncze osoby. Stan nauczycielski np. został prawie całkowicie zgładzony. Z mojej szkoły zostałem ja jeden, wszystkie nauczycielki, kierowniczka i nauczyciele, którzy pracowali „na kompletach”, zostali aresztowani. Taki sam stan rzeczy można stwierdzić we wszystkich warstwach naprawdę warszawskiego żydostwa.
Warszawa była kośćcem żydostwa polskiego, można powiedzieć – jego sercem. Więc zagłada żydowskiej Warszawy jest zagładą całej żydowskiej Polski. Byłoby to słuszne [stwierdzenie] nawet w przypadku, gdyby prowincja ocalała podczas zagłady. Obecnie więc, kiedy wraży miecz eksterminacji buszował po miasteczkach i wsiach, i wymiótł je miotłą zagłady, wraz z agonią metropolii umiera cały organizm. Można powiedzieć, że wraz ze zmierzchem żydostwa polskiego – światowe żydostwo straciło swą wielkość i piękno. My, polscy Żydzi, byliśmy przecież najżywotniejszym nerwem narodu. Według liczby naszych ofiar – Hitler zgładził cały naród. Ileż w Europie jest narodów, które [107] liczą znacząco mniej ludzi, niż my męczenników? Duńczyków i Norwegów jest około 3 milionów. Litwinów, Łotyszy i Estończyków jeszcze mniej. Szwedów – 6 milionów. Słowaków jest mniej niż 2 miliony itd. A w Europie Hitler zgładził już 5–6 milionów [Żydów]! Nie ma takich słów w naszym języku, które mogłyby wyrazić ogrom nieszczęścia, jakie nas nawiedziło.